29.03.2026 07:00 0 MS/Narodowe Muzeum Morskie

Skrzynka z „Portowca” otwarta. Niezwykłe odkrycie archeologów

Zdjęcie: Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku

Tajemnicza skrzynka wydobyta z dna Bałtyku przez badaczy z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku skrywała niezwykłą historię sprzed niemal dwóch stuleci. Drewniany pojemnik odnaleziono we wraku XIX-wiecznego żaglowca, nazywanego przez archeologów „Portowcem”. Zanim jednak zdecydowano się go otworzyć, przeprowadzono szczegółowe badania rentgenowskie, które pozwoliły zajrzeć do środka bez ryzyka uszkodzenia zawartości.

Do prześwietlenia wykorzystano specjalistyczną lampę RTG stosowaną na co dzień w radiografii przemysłowej. Dzięki długiej, kilkuminutowej ekspozycji naukowcy uzyskali dokładny obraz układu przedmiotów znajdujących się w skrzynce. Jak wyjaśnia Irena Rodzik, pozwoliło to opracować bezpieczny sposób jej otwarcia oraz wydobycia artefaktów, które przez lata spoczywały na dnie morza.

Sam proces otwierania okazał się równie wymagający, co badania. Do wnętrza skrzynki wprowadzano niewielkie ilości wody, aby stopniowo usuwać nagromadzony osad. Część przedmiotów była jednak pokryta twardą warstwą konkrecji, powstałą w wyniku długotrwałego oddziaływania środowiska morskiego.

Konieczne było delikatne podkuwanie i wielokrotne płukanie – tłumaczy Janusz Różycki z działu badań podwodnych.

Ostatecznie badaczom udało się wydobyć kompletny zestaw narzędzi cieśli okrętowego. Wśród znalezisk znalazły się m.in. dłuta, konopatki, przecinaki, miara składana, sznur traserski oraz marszpikle. Na jednym z elementów odkryto inicjały „I lub J.R.”, które najpewniej należały do właściciela zestawu, gdyż marynarze często oznaczali swoje prywatne przedmioty, aby uniknąć pomyłek.

Skrzynka to jednak tylko część większej historii. Podczas badań prowadzonych w 2025 roku z pokładu jednostki „NMM Wodnik” odkryto także inne przedmioty związane z codziennym życiem załogi. Wśród nich znalazł się żeliwny piecyk typu „koza”, fragmenty węgla, drewniana fajka oraz zużyte skórzane buty marynarskie. Wszystkie te znaleziska rzucają nowe światło na życie XIX-wiecznych żeglarzy.

Sam wrak, oznaczony jako F53.14, zachował się w zaskakująco dobrym stanie. Kadłub o długości około 30 metrów i szerokości do 7 metrów w dużej mierze spoczywa pod osadami dennymi. Badacze dokumentują go m.in. przy użyciu fotogrametrii podwodnej, co w przyszłości pozwoli stworzyć jego trójwymiarowy model.

Po wydobyciu wszystkie artefakty trafiają do pracowni konserwatorskich, gdzie przechodzą specjalistyczne zabiegi zabezpieczające. Najciekawsze z nich mają w przyszłości zostać zaprezentowane na wystawach muzealnych, przybliżając zwiedzającym historię statku, którego nazwa i pochodzenie wciąż pozostają zagadką.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...