W Pucku odbyło się spotkanie twórców rękodzieła, którzy zaprezentowali swoje wyroby.
Wydarzenie stało się okazją do rozmów o pracy twórczej, lokalnej produkcji i rosnącym zainteresowaniu rzemiosłem artystycznym.
– Do Pucka przyjechało 14 food trucków. Mamy stoiska z kuchnią praktycznie z całego świata. Są klasyczne burgery, frytki belgijskie, greckie pity, tybetańskie przekąski oraz hiszpańskie churrosy. Gościmy też 20 rękodzielników, którzy przygotowali przedmioty własnej produkcji od ręcznie produkowanych mydełek i perfumowana, po ceramikę i haftowane maskotki. Mamy również strefę dmuchańców dla najmłodszych – Michał Derdowski, organizator festiwalu.
Wszystkie prezentowane produkty powstają lokalnie i od podstaw.
— Własne wyroby drukujemy sami, tylko i wyłącznie na stoisku mamy to, co sami stworzyliśmy. Także wszystko wyszło z Bolszewa. Jest to regionalny wyrób. Jest traktowany jako nowoczesna forma rękodzieła. To trzeba jednak zaprojektować, to trzeba ustawić maszyny, to też trzeba włożyć w to jakąś pracę. Także wszystkie swoje wyroby wkładamy w całe serce. Na pewno są sprawniejsze niż te, które rozpadają się w ręce. Także tutaj możemy zaprezentować nasze wyroby. Jesteśmy teraz tutaj do niedzieli w Pucku. W przyszłym tygodniu jesteśmy w Redzie — powiedział Daniel Daszke z CrazyStudio 3D
— Figurki, smoki, różnego rodzaju breloczki, figurki statyczne, jakieś sensoryczne zabawki. Mamy naprawdę asortyment różnego rodzaju. Produkty chińskie rozpadają się w dłoni. To czuć w dłoni, po prostu w ręce jak się weźmie produkt chiński, a nasz jest różnica jakościowo. Ludzie do nas wracają, po różnych festynach nas szukają, przyjeżdżają po kolejne, na przykład te dinozaury. Przyjeżdżają, kupują na jednym jedną, na drugim drugą. I tak co jakiś czas. Mamy klientów, którzy zamawiają indywidualne figurki. Bo też robimy na przykład spersonalizowane. Na naszym Facebooku ostatnio wystawiliśmy taki szkielet 80 cm. Nazywa się to Silent Head. Ja nawet nie wiedziałem o takiej bajce, ale klient sobie zażyczył, zrobiliśmy dla niego to co chciał i jest do dzisiaj zadowolony — powiedział Daniel Daszke.
Swoje prace zaprezentowała również Monika Schroeder z pracowni Terra Vibes w Gdyni.
— Dzisiaj przywiozłam swoje dzieła, które zmieściły mi się do pudeł. Te, które mi się nie zmieściły, to ich nie przywiozłam. I to są dzieła, które powstały z miłości mojej do ceramiki. Pracuję na kole, lepię, szkliwię i oczywiście wypalam na wysoką temperaturę. Więc są to przedmioty użytku codziennego. Nadają się do jedzenia, do zmywarki i do spożywania przyjemnych posiłków — powiedziała Monika Schroeder.
Artystka podkreśla, że udział w takich wydarzeniach to także okazja do wymiany doświadczeń.
— Udział w takim festiwalu to jest bardzo wesoła sytuacja. Można poznać ludzi, którzy pokazują swoje rzeczy, zainspirować się, zobaczyć jak oni to wystawiają, w jaki sposób to pokazują, jak się tym bawią. Ja na początku byłam troszeczkę zestresowana, bo to jest właściwie moje drugie takie wystąpienie. Pierwszy raz w zeszłym roku brałam udział w festiwalu ceramiki, więc byli tylko ceramicy, no i tutaj też nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ale towarzystwo jest wyborowe. Wszyscy są bardzo mili, bardzo sobie pomagamy w różnych rozstawianiach namiotu czy w pilnowaniu namiotu na chwilkę. Przyjeżdżamy z psami, z dzieciakami i czujemy się swobodnie — powiedziała Monika Schroeder.
Wydarzenie przyciągnęło wystawców z całej Polski.
— Przyjechałam z Bydgoszczy 4 lata temu na Kaszuby i tutaj zaczęłam swoją przygodę z rękodziełem. Mam świece sojowe i kosmetyki naturalne na bazie olejów roślinnych i mydełka sodowe. Córka jest kosmetologiem z zawodu, pomaga mi tworzyć receptury. I ja wykonuję wszystko tutaj właśnie na Kaszubach. Bardzo ładnie schodzą tutaj peelingi musy do ciała na bazie olejów roślinnych. Witamina E jest jedynym konserwantem, więc jest to czysta ekologia. Pudełeczka są biodegradowalne. Wszystko bardzo fajnie się sprzedaje i klienci są zadowoleni — powiedziała Emilia Baryczka.
Twórczyni podkreśla również znaczenie lokalnych surowców i życia w regionie.
— Zbieram zioła, ponieważ jak się przeprowadziłam na Kaszuby, tam mieszkam, gdzie jest pełno pól, więc dużo ziół i wykorzystuję je do stworzenia maceratów, a potem zamieniam je na mydła — powiedziała Emilia Baryczka.
— Kaszuby podobają mi się od zawsze. Z Bydgoszczy jeździliśmy bardzo często do Chałup. Jestem kitesurferką, więc tutaj mi się bardzo dobrze mieszka. Mam blisko do morza, a jeszcze mam jeziora, lasy. To jest coś wymarzonego do mieszkania — dodała.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.