Samorządowcy ziemi puckiej spotkali się aby wypracować wspólne działania dotyczące przyszłości drogi Via Maris. Według nich obecna jej koncepcja znacząco odbiega od wizji rozwoju tej części województwa pomorskiego.
W puckim starostwie odbył się konwent samorządowy, który poświęcony był drodze Via Maris. Jej temat wrócił ostatnio w związku z przygotowaniami do budowy Drogi Czerwonej, która jest kluczowa dla Via Maris.
— Kiedy pół roku temu otrzymaliśmy informację o wyborze wariantu do dalszych prac Drogi Czerwonej i wyplotu w kierunku Via Maris, wzbudziło to nasze zaniepokojenie, ponieważ nie spełnia on standardów drogi równorzędnej, która ma być drogą tranzytową dla północnej części województwa pomorskiego. W związku z tym rozpoczęliśmy intensywnie rozmawiać o naszych wątpliwościach z politykami, samorządowcami czy GDDKiA — mówił Jarosław Białk, starosta pucki.
Planowane połączenie drogowe pod nazwą Via Maris miało w przyszłości znacząco usprawnić układ komunikacyjny północnej części Pomorza. Trasa docelowo miała połączyć projektowaną przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad Drogę Czerwoną na odcinku od Obwodnicy Zachodniej Trójmiasta do nowego terminalu pasażerskiego w Porcie Gdynia z terenami portowymi położonymi w zachodniej części portu, w tym z obszarem tzw. Doliny Logistycznej.
W dalszym etapie Via Maris, z pominięciem terenów zurbanizowanych Reda, ma pełnić funkcję połączenia tranzytowego oraz alternatywnej trasy obsługującej ruch w kierunku Władysławowa i nadmorskich miejscowości Półwyspu Helskiego. Zakres opracowywanej dokumentacji obejmował również obwodnicę Władysławowa wraz z połączeniem prowadzącym w kierunku portu.
— Jest bardzo wiele ekspertów drogowych, którzy kwestionują rozwiązania koncepcyjne, które mają przełożyć się na projekt. To jest być albo nie być dla odpowiedniego połączenia komunikacyjnego, jeżeli chodzi o ruch kołowy powiatu puckiego z pozostałą częścią Polski, dlatego samorządy ziemi puckiej będą stanowczo informować mieszkańców właściwie całego Pomorza, że projekt, który jest proponowany w takiej postaci, nie jest akceptowalny — mówi Roman Kużel, burmistrz Władysławowa.
[galeria]
Wszystko dlatego, że według samorządowców obecna koncepcja Drogi Czerwonej zakłada, że Via Maris ma być ewentualnie drogą podrzędną, a nie taką, która odpowie na rozwój i przyszłość ziemi puckiej.
— W minionym tygodniu otrzymaliśmy informację od GDDKiA, w której czytamy, że jest to jak najbardziej właściwe, a między wierszami czytamy, że o Via Maris chyba możemy zapomnieć. Dziś naradzamy się, co zrobić dalej, z kim rozmawiać i kogo przekonywać do tego, że my w powiecie puckim nie mamy zamiaru być skansenem, bo za kilkanaście lat zostaniemy bardzo odcięci komunikacyjnie — dodaje Jarosław Białk.
— Chcemy wiedzieć, dlaczego nie ma odpowiedzi instytucji państwowych w trybie informacji publicznej, a w zamian za to są zapowiedzi polityczne, że wszystko jest dobrze i mamy się nie martwić. Oczekujemy merytorycznej debaty i dyskusji na argumenty — podkreśla Roman Kużel, burmistrz Władysławowa.
Czasu jest mało bowiem zakończenie prac projektowych dla drogi czerwonej ma znaczyć, że przyszłość Via Maris w zakładanej pierwotnie formie może być przekreślona.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.