28.02.2026 14:45 1 MS

Wojna w Iranie a ceny paliw i energii w Polsce. Pomorze szczególnie narażone

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay

Wybuch wojny w Iranie po atakach USA i Izraela wywołał natychmiastowe napięcia na światowych rynkach surowców energetycznych. Najpoważniejszym zagrożeniem są gwałtowne wzrosty cen ropy i gazu, które mogą przełożyć się na sytuację gospodarczą w Polsce. Szczególnie wrażliwe na te zmiany jest Pomorze, region z dużymi portami morskimi, intensywnym transportem oraz przemysłem zależnym od paliw i energii.

Już pierwsze reakcje rynków wskazują na kilkunastoprocentowy wzrost cen ropy, co według prognoz może oznaczać kolejne podwyżki paliw i energii. Choć bezpośrednie zmiany cen gazu i prądu w Polsce na razie pozostają umiarkowane, eksperci ostrzegają, że sytuacja może się szybko zmienić w przypadku eskalacji konfliktu i problemów z dostawami surowców.

Groźba blokady Cieśniny Ormuz i skok cen paliw

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń związanych z konfliktem jest możliwość blokady Cieśniny Ormuz, czyli kluczowego szlaku, przez który transportowane jest około 20–30 procent światowego handlu ropą naftową oraz LNG. W przypadku zamknięcia tego szlaku ceny ropy mogą wzrosnąć nawet do 120–150 dolarów za baryłkę.

Taki scenariusz przełożyłby się bezpośrednio na ceny paliw w Polsce. Według prognoz diesel mógłby kosztować ponad 7 zł za litr, a benzyna nawet do 10 zł za litr. Oznaczałoby to poważne uderzenie w kierowców oraz firmy transportowe, szczególnie na Pomorzu, gdzie transport drogowy i morski odgrywa istotną rolę w lokalnej gospodarce.

Wyższe koszty energii. Gaz i prąd pod presją

Europa w dużej mierze zależy od dostaw LNG z Kataru, które przechodzą przez Cieśninę Ormuz. Dodatkowym czynnikiem ryzyka są niższe zapasy gazu po zimie. W regionach takich jak Pomorze, gdzie działa przemysł paliwowo-energetyczny, skutki podwyżek mogą być szczególnie dotkliwe.

Na Pomorzu istotną rolę odgrywa infrastruktura rafineryjna w Gdańsk, co sprawia, że droższe dostawy ropy mogą przełożyć się na wyższe koszty produkcji paliw oraz energii. To z kolei może oznaczać wzrost rachunków za prąd i ogrzewanie dla gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw.

Skutki wzrostu cen paliw i energii najmocniej odczują lokalne firmy transportowe. Według przedstawionych danych małe przedsiębiorstwa z Pomorza mogą tracić od 15 do 20 tysięcy złotych miesięcznie wyłącznie na droższym paliwie. To może ograniczyć ich rentowność i zmusić do podnoszenia cen usług.

Podwyżki dotkną również porty morskie w Gdańsk i Gdynia. Wyższe koszty frachtu i logistyki mogą zahamować handel oraz odbić się na turystyce. Co prawda Polska posiada zapasy ropy na poziomie ponad 90 dni, co może złagodzić pierwsze skutki kryzysu, jednak w dłuższej perspektywie region odczuje presję inflacyjną.

Blokada Cieśniny Ormuz oznaczałaby konieczność wydłużenia tras tankowców, co podniosłoby ceny transportu ropy i LNG nawet o 20–50 procent. Dla portu w Gdańsku, który importuje ropę drogą morską, oznaczałoby to droższe dostawy surowca do rafinerii.

Doświadczenia z blokadą Morza Czerwonego pokazują, że porty bałtyckie mogą częściowo zyskać na przekierowaniu ładunków. Jednak korzyści te równoważą opóźnienia, droższe ubezpieczenia statków oraz nawet dwukrotny wzrost stawek frachtowych. W efekcie globalny chaos logistyczny może ograniczyć eksport i import, uderzając w regionalnych przedsiębiorców.

Prognozy na kolejne miesiące

Eksperci ostrzegają, że w przypadku eskalacji konfliktu i blokady Cieśniny Ormuz ceny gazu mogą wzrosnąć nawet o 20–50 procent, a ceny prądu o 10–15 procent. Dla gospodarstw domowych oznaczałoby to wzrost rocznych rachunków o setki złotych. Na razie zapasy strategiczne ropy na poziomie ponad 90 dni łagodzą pierwszy szok, jednak firmy energetyczne sygnalizują rosnące ryzyko dla stabilności cen.

Polska nie planuje wysyłać wojsk na Bliski Wschód

W kontekście konfliktu pojawiły się pytania o ewentualne zaangażowanie militarne Polski. Rząd jednoznacznie wykluczył taki scenariusz. Premier Donald Tusk podkreślił, że polska armia koncentruje się na bezpieczeństwie wewnętrznym oraz ochronie wschodniej flanki NATO.

Stanowisko to potwierdził również rzecznik rządu Adam Szłapka, informując, że nie ma żadnych planów wysyłania polskich żołnierzy do działań zbrojnych przeciwko Iranowi. Polska utrzymuje obecność w Iraku i Kuwejcie w ramach misji szkoleniowych, jednak priorytetem pozostaje obrona własnego terytorium oraz zaangażowanie w działania NATO i wsparcie Ukrainy.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected]. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...