Muzyka, wspomnienia i wartości, które pozostawił po sobie ks. Jan Kaczkowski, wypełniły w niedzielne popołudnie pucką farę. W dniu, w którym współtwórca Puckiego Hospicjum obchodziłby 49. urodziny, mieszkańcy, jego najbliżsi oraz przedstawiciele hospicjum spotkali się, aby ponownie uczcić pamięć charyzmatycznego duchownego.
Koncert odbył się 19 lipca w kościele pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Pucku. Przed publicznością wystąpiła Polska Filharmonia Kameralna Sopot pod batutą Szymona Morusa. Artyści zaprezentowali program „Być jak Barbra S. – koncert z piosenkami Barbry Streisand”, tworząc pełne emocji muzyczne spotkanie z twórczością jednej z najbardziej rozpoznawalnych artystek światowej sceny.
W wydarzeniu uczestniczyły między innymi mama i siostra ks. Jana Kaczkowskiego, przedstawiciele Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio oraz mieszkańcy, którzy chcieli wspólnie wspominać duchownego. Jak podkreślała burmistrz Pucka Hanna Pruchniewska, pozostawione przez niego słowa i dzieła nadal mogą być ważnym drogowskazem.
– Czujemy dziś wielkie wzruszenie, czujemy, że pamiętamy. Gdybyśmy nie pamiętali to nie bylibyśmy tutaj. Cieszę się, że jest z nami mama i siostra księdza Jana, przedstawiciele hospicjum. Ksiądz Jan zostawił po sobie niesamowitą spuściznę. Mamy czego słuchać i co czytać. Powinniśmy głęboko wnikać w to, co ksiądz Jan do nas mówił. Poza tym, że mówił, to również robił – szczerze i od serca. Szczęśliwie są kontynuatorzy tej idei, którą tak pięknie rozprzestrzenił właściwie w całej Polsce a nawet zagranicą. Niech te ważne myśli i jego dzieła, będą naszymi przewodnikami. Niech nam towarzyszą w codziennym życiu. Postępujmy tak, jak mówił – mówiła do zebranych Hanna Pruchniewska, burmistrz Pucka.
Miejsce koncertu nie zostało wybrane przypadkowo. To właśnie w puckiej farze przed laty ks. Jan Kaczkowski po raz pierwszy publicznie opowiedział o pomyśle stworzenia hospicjum domowego. Idea, która początkowo była planem i marzeniem, z czasem przerodziła się w działalność jednoczącą mieszkańców, wolontariuszy, lekarzy, darczyńców i osoby wspierające pacjentów u kresu życia.
-Bardzo się cieszę, że tak wiele osób zechciało przyjść na ten wyjątkowy koncert, upamiętniający wyjątkową postać. Miejsce w którym jesteśmy, czyli pucka fara też nie jest przypadkowe. Właśnie tutaj po raz pierwszy ksiądz Jan skierował do nas swoje słowa, zapraszając nas do swojego pomysłu stworzenia hospicjum domowego. Dziś wiemy, że był to fantastyczny pomysł i pomimo upływających 20 lat nadal jest atrakcyjny i jednoczy ludzi - podkreśla Anna Jochim – Labuda, dyrektor Puckiego Hospicjum im. św. Ojca Pio.
Ks. Jan Kaczkowski na trwałe zapisał się w historii Pucka oraz polskiej opieki paliatywnej. Był duchownym, bioetykiem i człowiekiem, który potrafił dostrzec potrzeby innych, szczególnie osób mierzących się z ciężką chorobą. Niezależnie od zdobytej popularności pozostawał uważnym słuchaczem oraz przewodnikiem dla pacjentów i ich rodzin.
W swoich wystąpieniach wielokrotnie zwracał uwagę na znaczenie szczerej, pełnej szacunku komunikacji. Pokazywał, że słowa kierowane do osoby chorej mogą budować poczucie bezpieczeństwa, ale niewłaściwie użyte mogą również pogłębiać strach i osamotnienie. Uczył lekarzy, opiekunów i bliskich, jak rozmawiać z pacjentami z empatią, nie odbierając im prawa do prawdy, nadziei oraz godności.
Dlatego tegoroczne obchody urodzin ks. Jana Kaczkowskiego połączono z prowadzoną przez Puckie Hospicjum kampanią społeczną „Właściwe Słowa Mają Znaczenie”. Inicjatywa zwraca uwagę na język używany w rozmowach o chorobie, umieraniu oraz opiece paliatywno-hospicyjnej.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.