28.03.2020 10:00 0 NW

Cztery lata temu odszedł ks. Jan Kaczkowski

Fot. archiwum

„Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje” – tak brzmiało jedno z głównych przesłań życiowych, jakie głosił za życia ksiądz Jan Kaczkowski. W sobotę 28 marca obchodzimy czwartą rocznicę jego śmierci - kapłana, autorytetu moralnego, społecznika, założyciela Puckiego Hospicjum i przede wszystkim człowieka o wielkim sercu.

Ksiądz Jan Kaczkowski po wielu miesiącach walki z chorobą odszedł 28 marca 2016 roku. W pamięci wszystkich zapisał się jako niezwykle pozytywna postać, która napawała wiarą i optymizmem setki tysięcy ludzi. Mimo kłopotów ze zdrowiem, swoją historię i nie tylko, opisał w książkach: „Życie na pełnej petardzie”, „Szału nie ma, jest rak” oraz „Grunt pod nogami”.

Okoliczności, jakie narzuca obecnie pandemia koronawirusa, niestety nie sprzyjają upamiętnieniu pamięci księdza tak, jak wszyscy by tego pragnęli. Jednak ci, którzy o nim pamiętają pokazują, że bez względu na odległość, można być razem i łączyć we wspólnej modlitwie, co podkreśla dyrektor Hospicjum, Anna Joachim-Labuda. Dlatego w intencji ks. Jana Kaczkowskiego na profilu na Facebooku Puckiego Hospicjum, w sobotę (28 marca) o godzinie 16:00 będzie można zobaczyć na żywo transmisję z mszy świętej.

Wspomnienie księdza Jana Kaczkowskiego przy okazji kolejnej rocznicy jego śmierci, w dobie epidemii nabiera nowego znaczenia. Pomysłodawca powstania Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio w wielu swoich wypowiedziach poruszał tematy bliskości i dobrych relacjach międzyludzkich. Dziś, kiedy stanęliśmy w obliczu globalnego zagrożenia, bliskość często pozostaje marzeniem gdy np. chorych w szpitalach czy hospicjach nie mogą odwiedzać bliscy. Wzajemna dbałość i relacje łączące ludzi poddawane są najtrudniejszym próbom – mówi Anna Joachim-Labuda.

Czwarta rocznica śmierci księdza, jest okazją do tego, by sięgnąć pamięcią do jego słów i wrócić do książek, w których zawarł wiele cennych życiowych rad i sentencji. Z poczuciem humoru, właściwym chyba jemu, potrafił opowiadać słowem pisanym i nie tylko, o sensie życia – o jego dobrych i złych stronach oraz o tym, jak nie tracić wiary i nadziei na lepsze jutro, gdy spotykają nas problemy czy dopada choroba.

Swoimi słowami: „Nie bójcie się. Życie jest nieprzewidywalne. Za chwilę może zdarzyć się coś, co całkowicie rozwiąże wasze problemy…” pokazywał jak kruche może być życie, a jednocześnie zwracał uwagę na to, by nie pochylać się nazbyt nad rzeczami przyziemnymi. Dzięki temu, że z dystansem potrafił patrzeć na otaczającą rzeczywistość trafiał do serc wielu osób – zwłaszcza młodzieży. Dla niego każdy był równy, bez względu na przeszłość czy poglądy polityczne. Jak echo, do dziś odbijają się jego słowa: „Można się z drugim spierać, kłócić, nawet wkurzyć na niego, ale nie wolno nim gardzić”, „Nie rozliczajmy innych, rozliczajmy siebie” czy „Nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem”.

Prawdziwym dziełem życia księdza Jana Kaczkowskiego jest Puckie Hospicjum – miejsce, które stworzył praktycznie od podstaw. Dzięki jego poświęceniu i determinacji udało się stworzyć placówkę, w której przywraca się nadzieję tym, wobec których medycyna jest bezradna.

W ramach działań Hospicjum powstał Raport o dobrym umieraniu. Jest to pierwsze takie wydawnictwo w Polsce, które porusza tematykę śmierci, w szerokim jej rozumieniu. Dzięki rozmową z ekspertami, osobami pracującymi w placówce czy ludźmi, których spotykają na co dzień, udało się stworzyć raport, który odpowiada na wiele pytań związanych ze śmiercią. „Jakie mamy marzenia i pragnienia w obliczu śmierci?”, „Jaka opieka i wsparcie jest oczekiwane?”, „Jak ogromne znaczenie ma nasza uważność na potrzeby osób w ostatniej drodze życia?” – na te i wiele innych pytań możemy znaleźć odpowiedź w Raporcie o dobrym umieraniu.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24