Zaledwie dzień po poważnym wypadku na przejeździe kolejowo-drogowym przy ul. Niegowskiej w Gdańsku doszło tam do kolejnej niebezpiecznej sytuacji. Samochód osobowy znalazł się między opuszczającymi się rogatkami. Tym razem udało się uniknąć zderzenia, ale – jak podkreślają kolejarze – do tragedii zabrakło niewiele.
Do zdarzenia doszło na tym samym przejeździe, na którym dzień wcześniej pociąg pasażerski zderzył się z samochodem ciężarowym. W obu przypadkach pojazdy znalazły się na torowisku w momencie, gdy działała już sygnalizacja świetlna, a rogatki zaczynały się opuszczać.
Tym razem samochód był sprawny, a świadkowie zdarzenia wyłamali jedną z rogatek, by umożliwić kierującej opuszczenie przejazdu. Mimo to kobieta nie zdecydowała się zjechać z torowiska.
Sytuacja była bardzo poważna. Na torze, na którym znajdował się samochód, zaledwie kilkadziesiąt metrów od przejazdu zatrzymano pociąg regionalny zbliżający się do przystanku Gdańsk Lipce. W tym samym czasie po drugim torze przejechał pociąg dalekobieżny.
Na szczęście tym razem nie doszło do kontaktu auta z pociągiem. Gdyby skład nie został zatrzymany na czas, konsekwencje mogły być tragiczne zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów oraz obsługi pociągu.
Polskie Linie Kolejowe ponownie przypominają, że w sytuacji zagrożenia na przejeździe nie należy obawiać się uszkodzenia zapory.
Jeśli samochód utknie między zamkniętymi rogatkami, a pojazd jest sprawny, należy jak najszybciej opuścić torowisko, nawet jeśli oznacza to konieczność wyłamania rogatki.
Zapory są konstruowane w taki sposób, by w sytuacji awaryjnej można było je sforsować. Uszkodzenie rogatki jest nieporównywalnie mniejszym problemem niż pozostanie na torach przed nadjeżdżającym pociągiem.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.