Przez ponad sześć dekad poznaje świat bez wzroku – dotykiem, słuchem i, jak sama mówi, „oczyma wyobraźni”. We wrześniu 90-letnia Helena Urbaniak z Trójmiasta wyruszy w najważniejszą podróż swojego życia. Poleci do Australii, by dotknąć słynnej Opery w Sydney i spotkać z bliska koalę.
Marzenie, które przez lata wydawało się niemal nieosiągalne, udało się przybliżyć do realizacji w zaledwie dwie godziny. Tyle czasu potrzebowali internauci, by zebrać ponad 100 tysięcy złotych na podróż seniorki. Zbiórka ruszyła po emisji rozmowy z panią Heleną w podcaście „Pokolenia”, prowadzonym przez pochodzącego z Trójmiasta Damiana Stefańczyka.
Historia 90-latki poruszyła tysiące osób. Za jej pogodą ducha i ogromną ciekawością świata kryje się jednak życie naznaczone cierpieniem.
Pani Helena przyszła na świat z poważnie ograniczonym wzrokiem. Gdy miała pięć lat, doznała urazu głowy, który doprowadził do uszkodzenia nerwu wzrokowego. Wzrok traciła stopniowo, a całkowicie przestała widzieć w wieku 20 lat.
Równie dramatyczne były jej doświadczenia z dzieciństwa. Jako pięcioletnia dziewczynka trafiła do niemieckiego ośrodka dla osób niewidomych, gdzie – jak wspominała – doświadczała brutalnej przemocy. Mimo tych przeżyć po latach mówi o wybaczeniu, wewnętrznym spokoju i sile, którą czerpie z wiary.
Świat poznaje dzięki dotykowi i technologii
Utrata wzroku nie odebrała jej chęci poznawania świata. Pani Helena od lat interesuje się nowymi technologiami, a sztuczna inteligencja pomaga jej dziś rozpoznawać przedmioty i poznawać otoczenie. Korzysta między innymi z narzędzia Gemini, które opisuje jej miejsca i obiekty znajdujące się w pobliżu.
Już w 2020 roku, kiedy opowiadała o swoim życiu w cyklu „Ludzie Trójmiasta”, podkreślała, że jest „zwariowana na punkcie nowinek”. Miała wówczas 84 lata i od ponad dwóch dekad uczyła dzieci w gdyńskiej szkole obsługi komputera oraz alfabetu Braille’a.
Nie rezygnowała również z kolejnych planów i wyzwań. Mówiła między innymi o udziale w rejsie po Bałtyku z załogą złożoną z osób widzących i niewidomych. Podkreślała, że choć nie może zobaczyć otaczającego ją świata, tworzy jego obraz we własnej wyobraźni.
„Maskotka koali na pewno mnie tam kiedyś zaprowadzi”
Marzenie o Australii towarzyszyło jej od dawna. Już kilka lat temu mówiła, że chciałaby odwiedzić ten odległy kontynent.
— Posiadam jeszcze różne inne marzenia. Chciałabym polecieć do Australii. Mam tu u siebie taką maskotkę koali. Ona na pewno mnie tam kiedyś zaprowadzi — mówiła wówczas seniorka.
Podczas niedawnej rozmowy z Damianem Stefańczykiem ponownie opowiedziała o swoim pragnieniu. Przyznała, że chce własnymi dłońmi dotknąć charakterystycznej bryły Opery w Sydney oraz spotkać prawdziwego koalę.
Jej słowa nie pozostawiły prowadzącego obojętnym. Krótko po publikacji wywiadu uruchomiono zbiórkę pieniędzy na podróż. Reakcja internautów okazała się błyskawiczna – w ciągu około dwóch godzin na koncie znalazło się ponad 100 tysięcy złotych.
Dzięki solidarności darczyńców pani Helena ma wyruszyć do Australii już we wrześniu.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.