Pokazy filmu, szkolenia kajakowe i spotkanie z rekordzistą Guinnessa – tak wyglądał weekend w Pucku poświęcony miłośnikom aktywności na wodzie. Jednym z głównych punktów wydarzenia była prezentacja filmu „Nic nie widać, a płynę”.
– W Pucku mamy weekend szkoleń kajakowych, współorganizowany razem z miastem Puck, który nas bardzo wspiera. I my tutaj dzisiaj, i będziemy też jutro, przeprowadzamy szkolenia dla dzieci i dorosłych na plaży z kajakarstwa. Chodzi o promowanie kajakarstwa wśród dzieci i generalnie wszystkich, którzy chcieliby spróbować, a nie mieli takiej okazji. Także zapraszamy do nas – powiedziała Joanna Chyła, instruktorka kajakarstwa.
Instruktorka podkreśliła również, że wydarzenie ma zachęcać mieszkańców i turystów do aktywnego spędzania czasu.
– Sebastian Szubski przepłynął Wielką Brytanię w 36 dni, więc pobił rekord Guinnessa. Poznaliśmy się na sympozjum kajakowym tutaj też w Pucku w marcu, gdzie pierwszy raz nam film pokazywał. I dzisiaj będziemy go oglądać w nowej odsłonie. Także zapraszamy wszystkich serdecznie. I myślę, że to jest też taki wkład w to, żeby ludzi zachęcić do kajakarstwa, bo to jest świetna sprawa. Naprawdę bardzo można się zrelaksować na kajakach. Jest to taka odskocznia dla nas wszystkich, przy okazji jest trochę ruchu, więc myślę, że polecałabym to wszystkim. I właśnie to promujemy. I Sebastian swoim filmem myślę, że też – dodała Joanna Chyła.
– Jest to wyzwanie, które zrobiłem, czyli opłynąłem kajakiem Wielką Brytanię w 36 dni. Jest to rekord Guinnessa, ale jest to też przesłanie, że jest coś więcej za tym, czyli wspieramy projekt z fundacją Nie Widać Po Mnie w projekcie „Nie Widać, a Płynę”. I chodzi tutaj o chorobę afektywną dwubiegunową, żeby więcej o tym mówić, żeby ludzie dali sobie pomóc, kierowali się do lekarzy. Nie tylko te osoby, które są chore, ale szczególnie w tej chorobie problemem jest czasami rodzina, która nie wie, jak się zachować w takiej sytuacji, jak podejrzewa, że dana osoba jest chora i potrzebuje wsparcia. Więc w takich sytuacjach zaznaczam, żeby kontaktować się z fundacją i się dowiedzieć, jak w tej danej sytuacji najlepiej się zachować – powiedział Sebastian Szubski.
Kajakarz przyznał, że rekordowe opłynięcie Wielkiej Brytanii było efektem wielu przygotowań i coraz trudniejszych wyzwań.
– Był to proces robienia różnych rekordów coraz dłuższych, trudniejszych. Zacząłem swoje rekordy na jeziorze, później na rzekach i po przepłynięciu Wisły kajakiem przez 136 godzin, dopływając do Bałtyku, zainspirowałem się, że chcę pływać po morzu. Zacząłem szukać różnego typu rekordów i natknąłem się na rekord opłynięcia kajakiem Wielkiej Brytanii w 40 dni i od razu wiedziałem, że jest to rekord, który chcę pobić i dałem sobie na to 12 miesięcy – powiedział Sebastian Szubski.
– Dokładnie za rok będę płynął i opływał Irlandię, żeby pobić rekord świata, który aktualnie wynosi 23 dni. Mój projekt będę wykonywał solo, bez żadnego wsparcia. Jestem zdany na siebie i na wodzie, i na lądzie. Będę spał w namiocie. Będę musiał zdobyć wodę i pożywienie. Więc ten projekt ewoluuje cały czas. Staram się, żeby stawał się coraz trudniejszy. Bardziej w formie eksploracji, rozwoju, pokazywania pięknej Irlandii, jakie są tam ciekawe miejsca do zwiedzenia. Szczególnie że możemy to robić kajakiem. Nie musi to być samochodem czy rowerem. Mamy piękne możliwości, żeby lokalnie nawet do kogoś pojechać czy w Irlandii, czy na przykład w Pucku, tak jak mamy wspaniałe wydarzenie w ten weekend, żeby można było przyjść, spróbować, popływać i zobaczyć, jak jest w naturze – dodał Sebastian Szubski.
– Już o samym rekordzie – wyzwanie rzeczywiście pogodowe robiło pod górkę, a z drugiej strony uczyło mnie na kolejne etapy tego wyzwania. Neptun wiedział, co robił. Miałem cały czas wrażenie, że troszeczkę utrudnia mi tę pogodę, pokazuje mi, jak to wygląda. Jak już myślałem, że jest ciężko, to się okazywało, że za kilka dni była dużo trudniejsza pogoda. Ale też w takich najbardziej niebezpiecznych miejscach, kluczowych, gdzie nie ma możliwości przepłynąć w złą pogodę, docierałem w okna pogodowe. Nie za darmo, musiałem oczywiście cisnąć, żeby tam dotrzeć, ale rzeczywiście pogoda, a także walka o to, żeby być w stanie wystarczająco spać, były ogromnym wyzwaniem. Spałem dużo mniej, niż mi się wydawało, że będę mógł. I taka ciągłość braku energii, bo też jechałem bardzo długo na deficycie kalorycznym, nie byłem w stanie zjeść tyle, ile planowałem – podsumował Sebastian Szubski.
Spotkanie w Pucku było nie tylko okazją do obejrzenia filmu dokumentującego rekordową wyprawę, ale także do rozmowy o zdrowiu psychicznym, aktywnym stylu życia i możliwościach, jakie daje kajakarstwo.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.