Mieszkaniec Wejherowa zgłosił strażnikom miejskim, że na parkingu przy supermarkecie chodzi stado jeleni. Patrol zauważył dzikie zwierzęta przy bloku nr 11. Sarna albinos i pięć białych danieli chodziło po osiedlu, ale szybko ruszyły w stronę lasu.
Bielactwo u saren zdarza się bardzo rzadko, statystyki mówią o jednym przypadku na 100 tysięcy urodzeń. Pojedyncze osobniki spotkać można w całej Polsce. Tym razem szczęściarzem nazwać można tego, kto w środku nocy miał okazję podziwiać sarnę albinosa i daniele na terenie Wejherowa.
Nietypowe zgłoszenie o tym, że na jednym z parkingów chodzi stado jeleni otrzymała we wtorek (26 stycznia) wejherowska straż miejska. Patrol, który udał się na interwencję zauważył dzikie zwierzęta spacerujące przy bloku nr 11.
Jak czytamy na stronie strażników, matka potomstwa urodzonego z bielactwem pozbywa się go, bo umaszczenie jest łakomym kąskiem dla drapieżników. Albinos jest widoczny z daleka i stanowi zagrożenie dla jej potomstwa, ale również jej samej. Umaszczenie dzikich zwierząt ma, w zależności od pory roku, szatę maskującą. Normalne umaszczenie danieli jest czerwono-brunatne z białymi plamkami ułożonymi w podłużnych rzędach.
– Zimową porą daniele okrywa ciemnopopielate futro z niewyraźnymi plamami. Podobnie jest z sarną. W lecie są one czerwono-brązowe, natomiast przez pozostałą część roku siwo-brązowe lub siwo-żółte – informuje Zenon Hinca, Komendant Straży Miejskiej w Wejherowie.
Wejherowo prawie z każdej strony otoczone jest lasami, dlatego odwiedzające je dzikie zwierzęta nie są aż tak zaskakujące. Głównie w nocy w nasze rejony „zapuszczają się” sarny, jelenie, dziki i rzadko spotykane dziki łaciate. Szef strażników przypomina sytuację sprzed ponad 4 lat, gdy w 2016 roku codziennie w godzinach popołudniowych po ul. Necla w Wejherowie spacerowały właśnie łaciate dziki.
– Tam przychodziły jak do jadłodajni, bo mieszkańcy wyrzucali przez okna jedzenie i owoce, a gdy tych zabrakło dziki buchtowały trawniki. Początkowo była to atrakcja osiedlowa. Później leśni goście stawali się coraz bardziej uciążliwi i mieszkańcy prosili o interwencję straż miejską – wyjaśnia Zenon Hinca.
[IMG][/IMG]Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.