Pani Marianna miała udar niedokrwienny mózgu. Żyje dzięki temu, że wejherowscy lekarze w miejscowym szpitalu w porę przeprowadzili zabieg, który do tej pory stosowano na Pomorzu jedynie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.
Po raz pierwszy w szpitalu w Wejherowie podjęto się leczenia udaru niedokrwiennego mózgu metodą trombektomii. Pod koniec sierpnia do Szpitala Specjalistycznego im. F. Ceynowy trafiła pacjentka, której – jak podkreślają przedstawiciele Szpitali Pomorskich - jedyną szansą na uratowanie życia było szybkie zastosowanie tej metody leczenia. Trombektomia dotychczas była wykonywana jedynie w jednym ośrodku w województwie pomorskim – w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.
— Udar niedokrwienny mózgu jest chorobą polegającą na zamknięciu naczynia tętniczego w mózgu, powodując powstanie obszaru niedokrwienia. Klinicznie objawia się m.in. niedowładami kończyn, zaburzeniami: mowy, równowagi, czucia czy widzenia. Najnowszymi metodami leczenia „świeżego” udaru niedokrwiennego jest m.in. trombektomia – mówi dr Alicja Mączkowiak, ordynator Oddziału Neurologii z Oddziałem Udarowym Szpitala Specjalistycznego w Wejherowie.
Trombektomia to najnowsza metoda leczenia udaru niedokrwiennego mózgu. Polega ona na instrumentalnym usunięciu skrzepliny z zamkniętego przez nią dużego naczynia tętniczego mózgowia. Czas, w którym można wykonać ten zabieg to 6 godzin od momentu wystąpienia pierwszych objawów neurologicznych.
— W domu już byłam nieprzytomna, ratowały mnie dzieci – wspomina pani Marianna. – Dziś wiem, że żyję, że jestem. Dziękuję Bogu za lekarzy, za personel szpitala i za wszystkich, którzy się mną opiekowali.
Andrzej Zieleniewski, wiceprezes Szpitali Pomorskich, podkreśla, że w leczeniu chorych dotkniętych udarem najważniejszy jest czas, którego w przypadku tej pacjentki nie było.
— Nasz interdyscyplinarny zespół podjął się leczenia i pokazał, że takie zabiegi są możliwe do wykonywania w szpitalu w Wejherowie. Mam nadzieję, że ta nowoczesna metoda leczenia udaru niedokrwiennego mózgu będzie stosowana od tej pory w naszym szpitalu częściej i tym samym zwiększą się szanse powrotu pacjentów do zdrowia – mówi Zieleniewski.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.