14.11.2019 11:10 1 NW/Pomorskie.eu

Pionierski ośrodek w Polsce działa już od 20 lat – pomógł 40 tys. osób

Źródło: Pixabay.com

Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnień w Gdańsku był pierwszą tego typu placówką w naszym kraju. Przez 20 lat działalności pomógł ponad 40 tysiącom osób – większość z nich uzależniona była od alkoholu.

Ośrodek działa w trzech miejscach. Główna siedziba znajduje się w Gdańsku przy ulicy Zakopiańskiej 37. Tam mieści się poradnia terapii leczenia uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia oraz dzienny oddział terapii uzależnienia. W Smażynie (gm. Linia) działają oddziały całodobowe (dwa terapii uzależnienia – jeden od alkoholu, a drugi – narkotyków).

Ośrodek uzależnień obchodzi 20-lecie terapii uzależnienia od alkoholu, zaburzeń nawyków i popędów oraz 40-lecie ośrodka terapii uzależnień od substancji psychoaktywnych.

Czy 40 tysięcy pacjentów w ciągu 20 lat to dużo?

Mogłoby się wydawać, że tak, ale nie jest to wielka liczba. Średnio w ciągu roku to ok. dwa tysiące osób. Większość to pacjenci uzależnieni od alkoholu. W ubiegłym roku w naszym ośrodku z terapii korzystało 2,3 tys. osób, z tego 1,3 tys. z problemem alkoholowym, ok. 250 osób korzystało z terapii uzależnienia od narkotyków, a około 750 osób, to osoby współuzależnione. Natomiast w ośrodku w Smażynie w ciągu 40 lat leczyło się ok. czterech tysięcy pacjentów – mówi Jacek Sękiewicz, dyrektor WOTU.

Najwięcej osób, które zgłaszają się o pomoc, to osoby uzależnione od alkoholu. Szacuje się, że w Polsce ten problem dotyka około 1,5–2 mln osób. Do ośrodka mogą zgłosić się osoby pełnoletnie. Najwięcej pacjentów z problemem alkoholowym jest w grupie 35–55 lat. Większość z nich to mężczyźni, kobiety stanowią jedynie 25 procent osób leczonych.

Nasz najstarszy pacjent miał 72 lata. Zazwyczaj są to osoby ze średnim wykształceniem. Mamy też pacjentów z podstawowym, zawodowym i wyższym wykształceniem. Jeżeli chodzi o panie, to kobiety łatwiej się uzależniają i zdecydowanie trudniej wychodzą z nałogu – komentuje Jacek Sękiewicz.

Dzieciństwo ma duży wpływ na nasze dojrzałe życie. Jak czytamy na stronie Pomorskie.eu, badacze uważają, że zaburzony rozwój emocjonalny we wczesnym dzieciństwie może predysponować do uzależnień, a rozwija się on do trzeciego roku życia.

Dobrze rozwinięte relacje z rodzicami zwiększają zadowolenie z kontaktów towarzyskich czy zmniejszają poczucie lęku w przyszłości. A więc im więcej dysfunkcji, to większe ryzyko nałogu. Ważne są też czynniki zewnętrzne, takie jak środowisko. Osoby bardziej podatne na uzależnienia poddają się warunkom zewnętrznym, tracą nad nimi kontrolę i nad własnym zachowaniem. Zazwyczaj po jednym incydencie, np. kontakcie z narkotykami, nie można ocenić, że ktoś jest uzależniony. Gdy taka sytuacja powtarza się częściej, a pacjent nie jest w stanie z niej zrezygnować, można podejrzewać rozwój uzależnienia – tłumaczy dyrektor ośrodka.

Źródło: pomorskie.eu

Jakub Sękiewicz twierdzi, że nałóg bierze się przede wszystkim z niskiej samooceny, braku wiary w siebie czy zaburzeń psychicznych. Trudno jednak określić czy pierwsza jest depresja, czy na przykład alkoholizm lub narkomania.

Będąc w depresji, szukamy pocieszenia w używkach, ale i odwrotnie. Korzystając z używek, popadamy w głębokie stany beznadziei, z których trudno wyjść o własnych siłach – mówi Sękiewicz.

Ci, którzy dojdą do wniosku, że potrzebne jest im wsparcie specjalistów, na pomoc nie muszą właściwie czekać. Zaraz po zgłoszeniu do ośrodka pacjenci są diagnozowani przez lekarzy oraz kierowani na dalszą terapię. Najczęściej chorzy zgłaszają się sami bądź pod naciskiem rodziny. Są też tacy, którzy poniekąd zmuszeni są do odbycia terapii, ponieważ skierował ich na nią sąd.

Zazwyczaj dotyczy to uzależnień od alkoholu. Rodzina zgłasza się do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Biegli wydają opinię o uzależnianiu, która trafia do sędziego. Sędzia zobowiązuje pacjenta do podęcia terapii. To strategia państwa, ale i społeczna forma nacisku. W przypadku narkotyków sędzia również zobowiązuje osobę do podjęcia terapii – wyjaśnia dyrektor placówki.

Leczenie uzależnień to proces, który zajmuje trochę czasu. Wsparcie specjalistów to początek na długiej drodze do wyzdrowienia. Najważniejsze jest zmierzenie się chorego z problemem i odzyskanie kontroli nad własnym życiem. Dlatego ważne jest indywidualne podejście do każdego z osobna, tak by terapia przynosiła najlepsze efekty. Leczenie trwa zazwyczaj około dwa lata. W zależności od tego, z jakim problemem zmaga się pacjent, jest kierowany do odpowiedniego ośrodka.

Terapia uzależnienia od alkoholu w programie podstawowym trwa osiem tygodni w warunkach stacjonarnych w Smażynie lub na oddziale dziennym przy Zakopiańskiej w Gdańsku. Jeśli pacjent nie wymaga terapii w oddziale dziennym, zostaje przekierowany na terapię w systemie ambulatoryjnym. Czasami zdarzają się pacjenci, którzy wymagają izolacji od środowiska. Wtedy kierowani są na terapię stacjonarną. Po ośmiu tygodniach wstępnej terapii pacjent trafia na intensywną terapię ambulatoryjną, a po roku – na pogłębioną – czytamy na Pomorskie.eu.

Czy zakończenie terapii oznacza całkowite wyleczenie? Nie do końca. Mówi się, że alkoholikiem pozostaje się już do końca życia. Stwierdzenie to nie jest do końca błędne, ponieważ chory przez całe życie jest narażony na powrót do uzależnienia i musi stale unikać np. alkoholu. Jak podkreśla Jakub Sękiewicz, jedno piwo nie musi od razu oznaczać powrotu do nałogu, jednak jest to bardzo ryzykowne. Pamięć mózgu, zachowań i tzw. wyzwalaczy jest niezwykle silna – może grozić powrotem do używania substancji, od której jesteśmy uzależnieni.

Na przestrzeni lat sposoby leczenia pacjentów zmieniały się. Niegdyś chorym podawane były leki, które wywoływały somatyczne i psychiczne negatywne skutki w połączeniu z alkoholem. Obecnie uzależnieni leczeni są metodą psychoterapii, a indywidualne podejście sprawia, że wdrażana terapia przynosi znacznie lepsze efekty i wydatnie zwiększa szanse na sukces.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24