Jeszcze kilka miesięcy temu para łosi spacerujących po Półwyspie Helskim wzbudzała zachwyt mieszkańców i turystów. Dziś jedno ze zwierząt już nie żyje, a drugie od kilku tygodni kuleje i samotnie przemieszcza się między Jastarnią a Helem. Po licznych sygnałach i apelach o pomoc w sprawę włączył się Pomorski Urząd Wojewódzki, który poinformował o skoordynowanych działaniach służb i monitorowaniu stanu zwierzęcia.
Stan zwierzęcia zaniepokoił mieszkańców półwyspu oraz turystów. Zwracali się oni o pomoc do różnych instytucji, między innymi Urzędu Miasta Helu, Nadleśnictwa Wejherowo oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Przez dłuższy czas żadna z nich nie zdecydowała się jednak na bezpośrednią interwencję.
5 września ranny łoś miał pojawić się w pobliżu Muzeum Obrony Wybrzeża. Według przekazanych nam informacji nadal wyraźnie kulał.
Jedną z osób zaangażowanych w próbę ratowania zwierzęcia jest Agnieszka Jankowska. Postanowiła zorganizować pomoc na własną rękę i rozpocząć przygotowania do odłowienia łosia oraz zapewnienia mu leczenia.
– Chcemy przeprowadzić zbiórkę na odłów łosia. Koszt oszacowaliśmy na około 20 tysięcy złotych. Część pieniędzy mamy już zagwarantowaną i jesteśmy w stanie pokryć całą
logistykę transportu – mówiła naszej redakcji Agnieszka Jankowska.
Jak dodaje, udało się już znaleźć weterynarza specjalizującego się w odławianiu dużych dzikich zwierząt. Plan zakładałby schwytanie łosia i przewiezienie go do placówki lub fundacji, która mogłaby zapewnić mu dalszą opiekę. Według naszej rozmówczyni problemem ma być jednak brak zgody władz Helu na przeprowadzenie takiej akcji.
16 września stanowisko w sprawie rannego łosia przedstawił Pomorski Urząd Wojewódzki. Z komunikatu wynika, że w działania zostało zaangażowanych kilka służb i instytucji.
Wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, służby i instytucje zaangażowane w działania dotyczące rannego łosia przebywającego na Półwyspie Helskim pozostają w stałym kontakcie i koordynują działania mające na celu monitorowanie stanu zwierzęcia oraz udzielenie mu pomocy, jeśli okaże się ona konieczna.
Odbyły się spotkania i rozmowy robocze z udziałem przedstawicieli Inspekcji Weterynaryjnej, Państwowej Straży Łowieckiej, samorządów oraz Lasów Państwowych. Ustalono zasady współpracy i koordynacji działań właściwych służb i instytucji.
Państwowa Straż Łowiecka, wspólnie ze Strażą Leśną oraz pracownikami Leśnictwa Jastarnia, prowadzi kontrole terenu, po którym przemieszcza się zwierzę. Służby próbują ustalić jego aktualne miejsce pobytu i na bieżąco obserwować jego kondycję.
Patrole odbywają się także nocą. Wykorzystywane są między innymi termowizja, noktowizja oraz drony. W działania włączyli się również przedstawiciele Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturowego „Nasza Ziemia”.
Z dotychczasowych informacji wynika, że łoś przemieszcza się między Jastarnią a Helem. Według służb na tym obszarze ma dostęp do pożywienia i jest obecnie w stanie samodzielnie funkcjonować.
Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Pucku zadeklarował możliwość zapewnienia lekarza weterynarii, jeśli stan zwierzęcia będzie wymagał interwencji. Specjalista miałby na miejscu ocenić kondycję łosia i wskazać dalszy sposób działania.
W komunikacie przypomniano także stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie, zgodnie z którym udzielenie pomocy rannemu lub osłabionemu łosiowi nie wymaga uzyskania zgody RDOŚ.
Wojewoda Pomorska pozostaje w kontakcie z przedstawicielami władz samorządowych oraz Lasów Państwowych. Koordynację działań podejmowanych z ramienia wojewody powierzono Państwowej Straży Łowieckiej. Wojewoda zwróciła się do zaangażowanych służb i instytucji o objęcie zwierzęcia odpowiednią opieką oraz podjęcie działań
służących zapewnieniu mu właściwej pomocy.
Odbyły się również rozmowy z przedstawicielami samorządów Półwyspu Helskiego.
– Burmistrz Helu zadeklarował pełną współpracę w przypadku, gdy łoś wejdzie na teren miasta i okaże się, że potrzebuje pomocy weterynaryjnej. Starosta pucki zapewnił natomiast
koordynację oraz sprawny przepływ informacji pomiędzy samorządami na terenie półwyspu – czytamy w komunikacie
Na razie nie zapadła decyzja o odłowieniu zwierzęcia. Służby mają nadal śledzić jego przemieszczanie się i obserwować stan zdrowia. Dalsze działania będą zależeć od tego, gdzie znajdzie się łoś i czy jego kondycja będzie wymagała bezpośredniej pomocy.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.