Najpierw zachwycał turystów, teraz budzi niepokój. Chcą zebrać 20 tysięcy złotych i uratować rannego łosia z Półwyspu

O
Olga Reszke
środa, 9 września 2026, 14:00
fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Jeszcze kilka miesięcy temu para łosi spacerująca po Półwyspie Helskim wywoływała zachwyt mieszkańców i turystów. Dziś historia ma znacznie smutniejszy ciąg dalszy. Jedno ze zwierząt zginęło po potrąceniu przez pociąg, a drugie od kilku tygodni kuleje i samotnie przemieszcza się po półwyspie. Zaniepokojeni mieszkańcy próbują doprowadzić do interwencji, ale, jak twierdzą, sprawa wciąż nie została rozwiązana.

Pojawienie się łosi na Półwyspie Helskim wiosną tego roku było prawdziwą sensacją. W mediach społecznościowych regularnie pojawiały się zdjęcia i filmy ogromnych zwierząt spacerujących po Helu i Władysławowie, pasących się przy drodze, a nawet wchodzących do Bałtyku.

Z czasem ich obecność zaczęła jednak budzić również obawy o bezpieczeństwo. Na początku sierpnia burmistrz Helu Mirosław Wądołowski zwrócił się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Gdańsku z prośbą o przeanalizowanie możliwości ustawienia znaków ostrzegających kierowców przed łosiami na drodze wojewódzkiej nr 216.

- W ostatnim czasie na Półwyspie Helskim wielokrotnie odnotowano obecność łosi – zarówno w pobliżu drogi wojewódzkiej, jak i na terenach zamieszkałych. To nowe zjawisko, które wymaga odpowiednich działań z myślą o bezpieczeństwie mieszkańców, turystów oraz samych zwierząt – czytamy w zamieszczonym w mediach społecznościowym komunikacie.

Jak podkreślał samorząd, zwierzęta coraz częściej pojawiały się zarówno w pobliżu ruchliwej trasy, jak i na terenach zabudowanych.

- To rozwiązanie ma służyć podwójnemu celowi – ochronie życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego oraz ochronie łosi, które również mogą paść ofiarą kolizji drogowych – dodaje urząd

Sielankowy obraz prysł na początku sierpnia. W pobliżu Kuźnicy jeden z łosi został potrącony przez pociąg. Zwierzę nie przeżyło. Na półwyspie pozostał drugi osobnik, który – według nieoficjalnych informacji – miał być potomkiem zabitego łosia.

Od tamtej pory zwierzę samotnie przemierza Półwysep Helski. W ostatnich tygodniach zaczęły jednak pojawiać się kolejne sygnały, że łoś wyraźnie kuleje.

Przyczyna urazu nie jest znana. W internecie pojawiły się sugestie, że mógł zostać zaatakowany przez wilki, jednak nie ma na to potwierdzenia.

„Dzwoniłam od instytucji do instytucji”

Stan zwierzęcia zaniepokoił mieszkańców i turystów. Jedną z osób, które próbują doprowadzić do interwencji, jest Agnieszka Jankowska z okolic Łodzi.

Byłam wstrząśnięta filmami opublikowanymi w internecie, na których widać, jak służby naganiały te zwierzęta chodzące po mieście. Tak się tego nie robi – mówi.

Jak relacjonuje, kontaktowała się między innymi z Ministerstwem Środowiska, Nadleśnictwem Wejherowo, Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, a także z weterynarzem specjalizującym się w opiece nad łosiami. Chciała, by ktokolwiek zaopiekował się zwierzęciem, a przede wszystkim wywiózł go na większą przestrzeń.  Według uzyskanych przez nią informacji kluczowa ma być decyzja gminy, na której terenie przebywa zwierzę.

ZDJĘCIE DRUGIEGO, POTRĄCONEGO ŁOSIA:

Zdjęcie

Zdaniem naszej rozmówczyni problem dotyczy nie tylko zdrowia zwierzęcia. Ranny łoś może w każdej chwili znaleźć się na drodze wojewódzkiej nr 216. Zderzenie samochodu z tak dużym zwierzęciem mogłoby mieć tragiczne skutki zarówno dla łosia, jak i kierowcy oraz pasażerów.

Może być okaleczony łoś, ale mogą również zginąć ludzie. Kto weźmie za to odpowiedzialność? – pyta w rozmowie z nami Agnieszka Jankowska.

RDOŚ wskazuje na kompetencje gminy

O działania podjęte w sprawie rannego zwierzęcia zapytaliśmy Urząd Miasta Helu. Zamiast odpowiedzi na szczegółowe pytania otrzymaliśmy stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, które odbpowiedziało na pismo urzędu. W dokumencie wskazano, że do zadań gminy należy między innymi podejmowanie działań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa mieszkańcom, w tym odławianie i relokacja dzikich zwierząt.

do kompetencji gminy należy przede wszystkim podejmowanie działań w celu przywrócenia porządku i zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom m.in. poprzez chwytanie dzikich zwierząt i ich relokację bądź zabicie. W tym zakresie gminy ponoszą koszty odłowu, odstrzału i transportu dzikich zwierząt występujących na ich terenie. W sytuacji, gdy podmiot podejmie działania zastępczo z uwagi na brak możliwości uzyskania pomocy właściwych służb, kwestia ewantualnego zwrotu poniesionych kosztów może być przedmiotem indywidualnej oceny przez właściwą gminę, z uwzględnieniem okoliczności danej sprawy oraz przedstawionych dowodów potwierdzających konieczność podjętych działań” – czytamy w piśmie

Zgodnie z przedstawionym w piśmie stanowiskiem, gmina może zwrócić się o zwrot kosztów od Skarbu Państwa, ponieważ zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym zwierzęta dziko żyjące są definiowane jako dobro ogólnonarodowe, stanowiące własność Skarbu Państwa.

Dalej, czytamy w piśmie o procedurze dotyczącej uśmiercenia zwierzęcia, choć ani w przesłanych przez naszą redakcję pytaniach, ani, jak deklaruje Pani Agnieszka, nie przedstawiono wobec urzędu tego typu oczekiwań.

RDOŚ zaznacza także, że w określonych przypadkach gmina może ponosić koszty odłowu i transportu zwierzęcia, a kwestia ich późniejszego zwrotu może być rozpatrywana indywidualnie.

Chcą zebrać 20 tysięcy złotych

5 września ranny łoś miał pojawić się w pobliżu Muzeum Obrony Wybrzeża. Według przekazanych nam informacji nadal wyraźnie kuleje. Agnieszka Jankowska wraz z rodziną i znajomymi postanowiła więc zorganizować pomoc na własną rękę.

Chcemy przeprowadzić zbiórkę na odłów łosia. Koszt oszacowaliśmy na około 20 tysięcy złotych. Część pieniędzy mamy już zagwarantowaną i jesteśmy w stanie pokryć całą logistykę transportu – mówi.

Jak dodaje, znaleziono już weterynarza specjalizującego się w odławianiu dużych dzikich zwierząt. Łoś miałby trafić do placówki lub fundacji, która mogłaby zapewnić mu opiekę.

Problemem, według naszej rozmówczyni, ma być brak zgody władz Helu.

- Postanowiliśmy zorganizować zbiórkę na rzecz odłowu łosia. Koszt, jaki oszacowaliśmy to 20 tysięcy złotych. Część kwoty mamy już zagwarantowane, z pewnością zbierzemy wszystko. Pokryjemy całą logistykę transportu zwierzęcia. Znaleźliśmy weterynarza specjalizującego się odłowem tak dużych zwierząt, który mógłby przewieźć je choćby do fundacji, zajmującej się opieką nad tego typu zwierzętami. Potrzebna jest tylko na to zgoda burmistrza Helu. Tej, mimo wielokrotnych próśb, nie otrzymaliśmy – mówi nam Pani Agnieszka.

Agnieszka Jankowska twierdzi również, że osoba z jej otoczenia podczas rozmowy z burmistrzem Helu miała usłyszeć, że ten nie chce zgodzić się na odłów, ponieważ łoś mógłby stać się swoistą „maskotką” miasta.

- Koleżanka w rozmowie z burmistrzem Helu usłyszała, że ten nie wyda takiej zgody, ponieważ, chce, by ten łoś był maskotką Helu. Burmistrz miał powiedzieć, że zwierzę jest łagodne i nie wyraża szkód. Mało tego, oczekuje, że kolejne łosie przybędą do Helu. Nie odniósł się z kolei na zarzut, że jest ranny i potrzebuje pomocy – informuje nas Pani Agnieszka Jankowska

To relacja jednej strony – nie udało nam się jej potwierdzić.

Chcieliśmy zapytać burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego o tę kwestię oraz o stan zwierzęcia i możliwe dalsze działania. Burmistrz odmówił rozmowy z naszą redakcją.

Tymczasem ranny łoś nadal przebywa na Półwyspie Helskim, a mieszkańcy i turyści czekają na decyzję, co dalej stanie się ze zwierzęciem.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.

Wiadomości

Policja szuka dwóch mężczyzn. Chodzi o przywłaszczenie karty i płatności w sklepie
środa, 9 września 2026

Policja szuka dwóch mężczyzn. Chodzi o przywłaszczenie karty i płatności w sklepie

Najpierw zachwycał turystów, teraz budzi niepokój. Chcą zebrać 20 tysięcy złotych i uratować rannego łosia z Półwyspu
środa, 9 września 2026 2

Najpierw zachwycał turystów, teraz budzi niepokój. Chcą zebrać 20 tysięcy złotych i uratować rannego łosia z Półwyspu

Co kupić na prezent na Dzień Chłopaka? Sprawdź propozycje!
Materiał partnera
Nowe
środa, 9 września 2026

Co kupić na prezent na Dzień Chłopaka? Sprawdź propozycje!

Mniej dublujących się kursów i niższe koszty. Samorządy planują zmiany w transporcie
Nowe
środa, 9 września 2026

Mniej dublujących się kursów i niższe koszty. Samorządy planują zmiany w transporcie

Włamywał się do przyczepy kempingowej. Teraz grozi mu do 10 lat więzienia
środa, 9 września 2026

Włamywał się do przyczepy kempingowej. Teraz grozi mu do 10 lat więzienia

Rodzinne odkrywanie przyrody. Leśne szlaki pod drzewami
Nowe
środa, 9 września 2026

Rodzinne odkrywanie przyrody. Leśne szlaki pod drzewami

Rozbudowa cmentarza w Wejherowie dzieli mieszkańców. Burzliwa dyskusja na sesji Rady Miasta
środa, 9 września 2026 7

Rozbudowa cmentarza w Wejherowie dzieli mieszkańców. Burzliwa dyskusja na sesji Rady Miasta

Ruszyła budowa nowego parku handlowego. Powstanie 17 sklepów
środa, 9 września 2026 10

Ruszyła budowa nowego parku handlowego. Powstanie 17 sklepów

Tajemnicza śmierć 18-latka w Bolszewie. Pięć osób zatrzymano i przesłuchano
środa, 9 września 2026 9

Tajemnicza śmierć 18-latka w Bolszewie. Pięć osób zatrzymano i przesłuchano

Motocyklowy Rajd Piaśnicki 2026. Motocykliści ponownie oddadzą hołd poległym w Lesie Piaśnickim
środa, 9 września 2026

Motocyklowy Rajd Piaśnicki 2026. Motocykliści ponownie oddadzą hołd poległym w Lesie Piaśnickim

Nasze kamery

Zobacz wszystkie →