17 września ma odbyć się pierwsza elektroniczna licytacja mieszkania przy ul. Rybackiej we Władysławowie. Lokal został objęty egzekucją prowadzoną wobec dewelopera, mimo że jego obecny właściciel zapłacił za mieszkanie całą cenę, a sąd prawomocnie nakazał wykreślenie z księgi wieczystej wpisów dotyczących egzekucji.
Sprawa pana Sławomira sięga 2013 roku. Wówczas zawarł on umowę deweloperską. Deweloper zobowiązał się wybudować budynek, wyodrębnić w nim lokale, a następnie przenieść ich własność na nabywców bez obciążeń. Pan Sławomir uiścił całą cenę mieszkania. Po wybudowaniu budynku i wyodrębnieniu lokali okazało się jednak, że deweloper ma wielu wierzycieli, a wobec jego majątku prowadzone są postępowania egzekucyjne. Wpisy dotyczące egzekucji znalazły się również w księgach wieczystych lokali znajdujących się w inwestycji przy ul. Rybackiej.
– Mój klient nabył mieszkanie od dewelopera, który zobowiązał się wybudować budynek, wyodrębnić w nim lokale, a następnie przenieść na nabywców własność poszczególnych mieszkań bez obciążeń. Pan Brzezicki uiścił całą cenę – wyjaśnia mecenas Magdalena Seniw, pełnomocnik właściciela mieszkania.
W przypadku lokalu sprawa trafiła do sądu. Sąd Okręgowy w Gdańsku postanowieniem z 10 grudnia 2019 roku, prawomocnie nakazał wykreślenie z działu III księgi wieczystej wszystkich wpisów dotyczących wszczęcia egzekucji z nieruchomości na udziale dewelopera. Korzystne rozstrzygnięcia zapadły również w odniesieniu do drugiego lokalu należącego do pana Sławomira oraz hipoteki przymusowej. Zdaniem pełnomocniczki znaczenie miało przede wszystkim to, że właściciel mieszkania nie był dłużnikiem w postępowaniach prowadzonych przeciwko deweloperowi.
– Sąd prawomocnie uznał, że w księdze wieczystej lokalu nie powinny znajdować się wpisy dotyczące egzekucji prowadzonych przeciwko deweloperowi – wskazuje mecenas Seniw.
Jak dodaje, sąd zwrócił uwagę na sytuację nabywcy, który działał w zaufaniu do dokumentów i zapłacił za lokal.
– Sąd wyraźnie wskazał, że w tej sytuacji interes konsumenta powinien mieć nadrzędne znaczenie, zwłaszcza że nabywca działał w zaufaniu do treści księgi wieczystej, zawarł umowę w formie aktu notarialnego i uiścił całą cenę za lokal – podkreśla prawnik.
Mimo prawomocnego rozstrzygnięcia komornik nadal prowadzi egzekucję. Pierwsza elektroniczna licytacja lokalu została wyznaczona na 17 września. Informację tę zawarto w piśmie kancelarii reprezentującej pana Sławomira. Komornik stoi na stanowisku, że mimo wydanego orzeczenia istnieją podstawy do dalszego prowadzenia egzekucji. Według tego stanowiska orzeczenie sądu odnosi się do wpisów w księdze wieczystej, a nie do samego postępowania egzekucyjnego. Pełnomocniczka właściciela uważa jednak, że takie podejście pomija skutki prawomocnego orzeczenia.
– Stanowisko to pozostaje jednak w sprzeczności z uzasadnieniem postanowienia, w którym sąd szczegółowo wyjaśnił, jak ocenia sytuację prawną mojego klienta oraz dlaczego prowadzenie egzekucji z nabytego przez niego lokalu jest niedopuszczalne – mówi mecenas Seniw.
"Nie ma podstaw do przyjęcia, że sprawa jest przegrana"
Pełnomocniczka podkreśla, że sprawa nie została jeszcze ostatecznie zakończona.
– W mojej ocenie nie ma podstaw do przyjęcia, że sprawa jest przegrana dla mojego klienta. Ostateczna ocena będzie należała do Sądu Najwyższego, który dostrzegł w sprawie istotny problem prawny i przekazał zagadnienie do rozpoznania przez pełny skład sądu – zaznacza.
Jej zdaniem sam fakt skierowania zagadnienia do rozpoznania przez pełny skład pokazuje wagę problemu.
– Jest to sytuacja rzadka i co do zasady świadczy o tym, że sprawa dotyczy poważnego, złożonego i mającego istotne znaczenie problemu prawnego – dodaje adwokat.
Sprawa ma szerszy wymiar, ponieważ podobne zagadnienie trafiło do Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy ma rozstrzygnąć m.in., czy zajęcie nieruchomości dewelopera może obejmować lokal, który został następnie wybudowany, wyodrębniony i przeniesiony na nabywcę, który nie jest dłużnikiem w postępowaniu egzekucyjnym.
– Sedno tej sprawy jest proste: nabywcy zapłacili deweloperowi za swoje lokale i mieli otrzymać je bez obciążeń. Nie są dłużnikami w egzekucji prowadzonej przeciwko deweloperowi, a mimo to to ich mieszkania stały się przedmiotem postępowań egzekucyjnych – wskazuje mecenas Seniw. I dodaje: – Z perspektywy tych osób skutki zadłużenia przedsiębiorcy zostały więc przerzucone na ludzi, którzy wcześniej sfinansowali zakup własnych mieszkań.
Problem może dotyczyć nie tylko pana Sławomira Jak wynika z pisma kancelarii, podobna sytuacja dotyczy także innych nabywców lokali w tej samej inwestycji, a w analogicznych sprawach zapadały rozbieżne orzeczenia. Pełnomocniczka zwraca uwagę również na sytuację osoby, która przystąpi do licytacji.
– Nabywca przystępujący do licytacji może nie znać wszystkich okoliczności sprawy ani przedstawionych wyżej niuansów prawnych. Może zatem nabyć lokal w dobrej wierze, nie mając świadomości, że jego nabycie może stać się przedmiotem dalszych sporów – mówi.
Według mecenas Seniw konsekwencje mogą być poważne dla obu stron.
– W przypadku skutecznego przeprowadzenia licytacji mój klient może bezpowrotnie utracić własność mieszkania. Z kolei nabywca licytacyjny, mimo działania w dobrej wierze, może zostać uwikłany w dalsze postępowania i spory prawne dotyczące lokalu.
Mecenas Seniw zwraca również uwagę na przepisy obowiązujące w 2013 roku. Jej zdaniem ochrona nabywców mieszkań od deweloperów była wówczas znacznie węższa niż obecnie.
– W 2013 r., kiedy mój klient nabywał mieszkanie od dewelopera, tzw. ustawa deweloperska zapewniała znacznie węższą ochronę nabywców niż obecnie. Obowiązujące dziś przepisy są zdecydowanie bardziej rozbudowane i przewidują dodatkowe mechanizmy ochrony konsumentów – wskazuje.
Jak podkreśla, obecne regulacje nie doprowadziłyby do takiej sytuacji w takim samym kształcie.
– W konsekwencji sytuacja podobna do tej, z którą mamy obecnie do czynienia, nie wystąpi przy zastosowaniu obecnych regulacji. Problem w niniejszej sprawie wynika z niedostatecznej ochrony prawnej przewidzianej w przepisach obowiązujących w czasie nabywania lokalu - wyjaśnia.
Zdaniem mecenas Seniw sprawa pokazuje problem, który może mieć znaczenie dla większej grupy osób kupujących mieszkania.
– Wielu konsumentów, w tym mój klient, pozostawało w przekonaniu, że korzysta z pełnej ochrony prawnej. Nabywcy kupowali mieszkania, zaciągali kredyty i traktowali te zakupy jako najważniejsze, a często również jedyne inwestycje życiowe – mówi.
Jak dodaje, nabywcy mieli podstawy, by ufać procedurom, które towarzyszyły zawieraniu transakcji.
– Transakcje były zawierane w formie aktów notarialnych, a nabywcy uiszczali całą cenę, mając uzasadnione przekonanie, że dokonanie czynności przed notariuszem oraz ujawnienie ich praw w księdze wieczystej zapewnia im bezpieczeństwo. Tymczasem w niniejszej sprawie, pomimo spełnienia tych wszystkich warunków, doszło do wyznaczenia licytacji lokalu - twierdzi.
Pełnomocniczka podkreśla, że w przypadku pana Sławomira sąd dostrzegł ten problem i dokonał oceny jego sytuacji prawnej. Dotychczas składane były wnioski do komornika o odwołanie licytacji, jednak zostały oddalone. Kolejne wnioski skierowano do Sądu Rejonowego w Wejherowie, który sprawuje nadzór nad komornikiem. Jak informuje pełnomocniczka, nie zostały one dotychczas rozpoznane. Poprosiliśmy o komentarz komornika, ale do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.