Pogoń Lębork dobrze rozpoczęła sezon w pomorskiej IV lidze. Zespół prowadzony przez Mateusza Michniewicza ma za sobą kilka wymagających spotkań i coraz śmielej może myśleć o czołówce tabeli. W rozmowie w podcaście „Sportowa Fala” w radiu Norda FM trener Pogoni Lębork opowiedział o początku sezonu, celach zespołu, najtrudniejszych meczach oraz radach, które otrzymuje od swojego ojca – byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Czesława Michniewicza.
Pogoń Lębork przed rozpoczęciem sezonu nie ukrywała swoich ambicji. Drużyna Mateusza Michniewicza chce walczyć o miejsce w górnej części tabeli IV ligi. Początek rozgrywek pokazał, że lęborczanie mogą być zespołem, który będzie liczył się w rywalizacji o czołowe lokaty. Trener Pogoni przyznaje, że sztab szkoleniowy był przygotowany na wymagający start. Szczególnie istotne było już pierwsze spotkanie, w którym lęborczanie zmierzyli się na wyjeździe z Chojniczanką.
– Liczyliśmy na to, że ten sezon się w taki sposób zacznie. Widzieliśmy, jaki jest terminarz. Wiedzieliśmy, że zaczynamy na bardzo ciężkim terenie w Chojnicach, gdzie Pogoni nie udało się wcześniej nawet zremisować. Nam się udało ten mecz wygrać – mówi Mateusz Michniewicz.
Pogoń prowadziła w tym spotkaniu już 3:0, jednak rywale zdołali zmniejszyć straty do jednej bramki. Końcówka spotkania przyniosła więc sporo emocji, ale lęborczanie utrzymali korzystny wynik.
– Prowadziliśmy 3:0, później zrobiło się 3:2 i była lekka nerwówka pod koniec meczu. Daliśmy sobie z tym radę – wspomina trener.
Kolejnym krokiem było zwycięstwo u siebie ze Spartą Cewice. Później Pogoń zremisowała ze Stoczniowcem Gdańsk. Jak podkreśla Michniewicz, był to jeden z tych meczów, po których można czuć niedosyt, ale jednocześnie trzeba docenić zdobyty punkt.
Następnie lęborczanie odnieśli pewne zwycięstwo ze Stolemem Gniewino. Nie udało się natomiast wywieźć kompletu punktów ze Starogardu Gdańskiego.
– Troszkę ten mecz nam uciekł. Nie ma co ukrywać, czyli Starogard Gdański. Tam na trudnym terenie też nie ma co ukrywać, bo drużyna z Starogardu pokonała chwilę wcześniej Jaguara 5:0. Mieliśmy wszystko do tego, żeby to prowadzenie nasze dowieźć. Niestety jeden błąd zaważył na tym, że straciliśmy bramkę. Nie zdążyliśmy już wyniku odwrócić, ale jesteśmy zadowoleni z tego startu – ocenia szkoleniowiec Pogoni.
Dla Mateusza Michniewicza obecny sezon jest trzecim w roli trenera Pogoni Lębork. Jak zaznacza, wcześniejsze dwa lata były okresem budowania zespołu z myślą o tym, aby w kolejnych rozgrywkach walczyć o wyższe cele.
– To jest mój trzeci sezon w Pogoni. Przez dwa lata ten zespół był budowany do tego, żeby w tym sezonie powiedzieć, że chcemy skończyć w górnej trójce, w górnej czwórce tabeli. Myślę, że mamy na to możliwości – mówi Michniewicz.
Trener nie ukrywa, że Pogoń chciałaby włączyć się do walki o najwyższe lokaty. Jednocześnie w Lęborku nie zamierzają wywierać na drużynę dodatkowej presji.
– Jeżeli wszystko się dobrze ułoży, to chcemy się włączyć do tej gry. Robimy to wszystko ze spokojem i nie pompujemy się na siłę – podkreśla.
Michniewicz zwraca uwagę, że IV liga jest wymagająca, a w rozgrywkach znajduje się kilka zespołów, które również mają ambicje związane z czołówką tabeli. Dlatego prawdziwą wartość Pogoni mają pokazać kolejne tygodnie.
– Tonujemy te nastroje, bo wiemy, że w tej lidze jest też kilka innych bardzo mocnych zespołów, z którymi będziemy się jeszcze musieli mierzyć. Szczególnie przełom września i października będzie dla nas taką weryfikacją. Zobaczymy po tych meczach, w którym miejscu będziemy i na co nas będzie stać – mówi trener Pogoni Lębork.
Cel na kolejne spotkania jest prosty: regularnie zdobywać punkty i poprawiać swoją sytuację w tabeli.
– Naszym celem jest wygrywanie każdego kolejnego meczu i osiąganie najlepszych wyników z tygodnia na tydzień – zaznacza Michniewicz.
Trener Pogoni Lębork ma również wyjątkowe trenerskie zaplecze. Jego ojcem jest Czesław Michniewicz, były selekcjoner reprezentacji Polski. Doświadczenie ojca jest dla szkoleniowca Pogoni źródłem wielu wskazówek dotyczących pracy z zespołem. Jedna z najważniejszych rad dotyczy zachowania trenera w emocjach, szczególnie bezpośrednio po meczu.
– Nie reaguj w pierwszym tempie. Lepiej się przespać z problemem. Szczególnie po meczu, nawet gdy zawodnik popełni twoim zdaniem błąd, daj sobie chwilę, żeby odetchnąć. Oni też są zdenerwowani na ten błąd, więc nie oceniaj od razu – opowiada Mateusz Michniewicz.
Jak dodaje, jego ojciec zwracał uwagę na znaczenie analizy sytuacji już po opadnięciu emocji.
– Najlepiej skorzystać z kamery, przejrzeć sobie, jak to wyglądało i dopiero kiedy wszystko ochłonie, rozmawiać, oceniać i wytykać błędy. Na gorąco staram się nigdy nie atakować zawodników po porażkach. Tak samo po wygranych meczach nie wpadać w jakieś stany euforii, bo to do niczego dobrego nie prowadzi – mówi trener Pogoni.
Trener Pogoni Lębork ma za sobą również doświadczenie związane z pracą medialną. Podczas mistrzostw świata w piłce nożnej, które odbyły się w USA, Kanadzie i Meksyku, był ekspertem Kanału Sportowego. Jak wspomina ten okres?
– Poznałem wielu świetnych ludzi i naprawdę przez te dwa tygodnie, które spędziłem w Warszawie, wiele się też od nich nauczyłem. Uważam, że to był dla mnie naprawdę bardzo fajny epizod i bardzo miło go wspominam – mówi Mateusz Michniewicz.
Całej rozmowy z Mateuszem Michniewiczem można posłuchać w podcaście „Sportowa Fala” Radia Norda FM. Wywiad już do odsłuchania na kanale Twojej Telewizji Morskiej na Youtube.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.