Przed Sądem Rejonowym w Wejherowie rozpoczął się proces 34-letniego Marcina R., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku w Łebieńskiej Hucie w gminie Szemud. W wyniku zdarzenia zginął 10-letni chłopiec, a trzech jego kolegów zostało rannych i trafiło do szpitali.
Przypomnijmy, że do tragicznego w skutkach wypadku doszło 7 października 2025 roku, około godziny 19.30, na drodze wojewódzkiej nr 224. Czterech nastolatków wracało z boiska do domów. Trzech jechało na rowerach, czwarty szedł pieszo. W jednej chwili wjechał w nich samochód osobowy. Kierowca nie tylko nie zatrzymał się, by pomóc – uciekł, zostawiając dzieci ranne na poboczu drogi.
Na miejscu natychmiast rozpoczęła się dramatyczna akcja ratunkowa. Jako pierwsi pomocy udzielili strażacy ochotnicy z pobliskiego Pomieczyna, a następnie zespoły ratownictwa medycznego z Kartuz i Żukowa. Jedno z dzieci było reanimowane. Niestety, życia 10-letniego chłopca nie udało się uratować.
Pozostali trzej chłopcy w wieku 12, 13 i 16 lat trafili do szpitali. Stan jednego z nich był skrajnie ciężki. Dwunastoletni Ksawery został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lekarze, walcząc o jego życie, musieli podjąć decyzję, która zmieniła wszystko – amputowano mu lewą nogę.
9 września 2026 roku ruszły proces w tej sprawie w Sądzie Rejonowym w Wejherowie. Według śledczych Marcin R. miał prowadzić samochód po spożyciu alkoholu oraz zażyciu środków psychotropowych. W Łebieńskiej Hucie samochód miał wjechać w grupę chłopców. Jeden z nich, 10-latek, zginął w wyniku odniesionych obrażeń, a trzej pozostali zostali poszkodowani.
Oskarżony usłyszał również zarzut oddalenia się z miejsca wypadku oraz nieudzielenia pomocy rannym. Jak wynika z informacji przedstawionych podczas procesu, mężczyzna w przeszłości był już karany za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu.
Jak podaje TVN24 po odczytaniu aktu oskarżenia Marcin R. zwrócił się do rodzin zmarłego oraz pozostałych pokrzywdzonych. Przeprosił za skutki wypadku i przyznał, że ma świadomość jego konsekwencji.
– Mam świadomość tego, że skutki i konsekwencje tego dnia będą towarzyszyć każdemu z państwa, jak również mi, przez resztę życia. Tego nie da się wymazać – mówił podczas rozprawy cytowany przez TVN24 oskarżony.
Marcin R. dodał, że każdego dnia zastanawia się, w jaki sposób mógłby wynagrodzić bliskim chłopca oraz pozostałym poszkodowanym wyrządzoną krzywdę. Podkreślał, że może przede wszystkim przeprosić, wyrazić żal i skruchę. Po swoim oświadczeniu 34-latek przyznał się do spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie zgodził się natomiast z zarzutem ucieczki z miejsca zdarzenia. Następnie odmówił składania dalszych wyjaśnień.
Sąd zdecydował, że nie wszystkie czynności procesowe będą odbywały się przy udziale przedstawicieli mediów. Ma to dotyczyć między innymi przesłuchania małoletnich pokrzywdzonych w wypadku. Za zarzucane czyny Marcinowi R. grozi kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności. O jego odpowiedzialności karnej zdecyduje Sąd Rejonowy w Wejherowie.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.