Pijany 37-latek postanowił odreagować swoją złość, wyżywając się na zabytkowych drzwiach. Ponieważ już wcześniej dopuszczał się podobnych przestępstw, odpowie w warunkach recydywy. Grozi mu do 12 lat więzienia.
W sobotę 11 listopada nie wszyscy radośnie świętowali. Policjanci z Sopotu otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że nieznany mężczyzna uszkodził drzwi wejściowe jednej z kamienic przy alei Niepodległości.
Przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze z referatu patrolowo-interwencyjnego stwierdzili, że faktycznie ktoś wyłamał skrzydło w drzwiach wejściowych domu, po czym uciekł. Jednak mundurowi dysponowali rysopisem, a ten pozwolił im ustalić, że sprawcą może być 37-latek bez stałego miejsca zamieszkania, z którymi już wcześniej mieli do czynienia.
Policjanci podejrzewali, gdzie może się ukrywać ewentualny sprawca. Patrolując wskazany rejon, dość szybko odnaleźli mężczyznę. Ten jednak nie zamierzał dobrowolnie oddać się w ręce funkcjonariuszy.
– W momencie zatrzymania mężczyzna był agresywny, nie wykonywał poleceń wydawanych przez mundurowych oraz stawiał czynny i bierny opór. Policjanci zmuszeni byli użyć wobec niego siły fizycznej. Okazało się, że 37-latek jest nietrzeźwy, w wydychanym powietrzu miał ponad 2 promile alkoholu. W rozmowie z policjantami tłumaczył się, że pokłócił się ze swoją znajomą, był zły i dlatego uszkodził drzwi. Zaraz po zatrzymaniu trafił on do policyjnego aresztu – relacjonuje asp. Lucyna Rekowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.
W trakcie wykonywania czynności policjanci ustalili, że budynek jest zabytkiem. Straty z tytułu zniszczeń oszacowano na co najmniej cztery tysiące złotych. W poniedziałek (13 listopada) 37-latek usłyszał zarzuty uszkodzenia elementu zabytkowego. Mężczyzna przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Ponieważ był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, grozi mu nawet 12 lat więzienia. Dodatkowo policjanci zabezpieczyli od zatrzymanego na poczet przyszłej kary trzy tysiące złotych.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.