W poniedziałek (21 listopada) odbyła się kolejna rozprawa w sprawie skatowanego we Władysławowie Odiego. Na sali obecni byli między innymi właściciele czworonoga, oskarżeni oraz ostatni świadkowie. Sprawy nie udało się zakończyć.
[galeria]
Podczas poniedziałkowej rozprawy zeznawali dwaj ostatni świadkowie zdarzenia, w tym lekarz weterynarii, który zajął się skatowanym psem.
Obecnie Odi czuje się dobrze, ale niektóre rany będą mu towarzyszyć przez całe życie. Pies wraz z właścicielem pojawił się w sądzie.
Na sali rozpraw obecni byli także obaj oskarżeni, którzy przed sądem odpowiadali z wolnej stopy. Prokuratura będzie domagała się dla nich kary więzienia.
W odniesieniu do obydwu oskarżonych urząd prokuratorski będzie wnosił o wymierzenie bezwzględnej kary pozbawienia wolności, w wymiarze roku. Przypomnę, że czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat 3 – tłumaczy Michał Kierski, zastępca prokuratora rejonowego w Pucku.
Sprawcy chcieli tego psa zabić, ale jemu udało się jakimś cudem przeżyć. Wydaje mi się, że kara roku pozbawienia wolności, jest karą, która mogłaby zostać wymierzona za ten czyn – ocenia Michał Gostkowski, pełnomocnik OTOZ Animals.
Ponadto prokuratura będzie się domagać, by oskarżeni otrzymali dziesięcioletni zakaz posiadania zwierząt oraz wpłacili po co najmniej pięć tysięcy złotych na cele związane z ochroną zwierząt.
Pomimo przesłuchania dwóch ostatnich świadków i braku kolejnych dowodów nie udało się zamknąć sprawy. Termin ostatniej rozprawy został wyznaczony na 14 grudnia.
Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w połowie czerwca. Wówczas pies został żywcem wsadzony do worka na śmieci i zasypany gruzem, gdzie miał umrzeć. Na szczęście cierpiące zwierzę usłyszeli przechodnie, którzy niezwłocznie zareagowali. Więcej o sprawie pisaliśmy TUTAJ.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.