W ciągu ostatnich dwóch lat w Domatowie (powiat pucki) doszło do dwunastu pożarów, sześć z nich to podpalenia. Sprawcą co najmniej trzech z nich jest 44-letnia mieszkanka wsi, którą sąsiedzi zwą piromanką. Mieszkańcy boją się o swój dobytek i życie.
Tylko od 2014 roku do 2016 roku w Domatowie strażacy gasili pożar aż dwanaście razy.
Mieszkańcy boją się o swój dobytek, zwłaszcza że ostatni pożar miał miejsce zaledwie kilka dni temu.
Ostatnie podpalenie było tydzień temu, podpalono drewutnię. Ogień pojawił się o drugiej w nocy. Trzeba zrobić jakiś porządek z kobietą, która wznieca ogień. Dwa lata temu podpaliła mi na polu 400 balotów, była pijana, sprawia jej to jakąś przyjemność. Jak ktoś mówi, że "lubi duży ogień", to dla mnie to jest piroman - mówi Mirosław Thiel, mieszkaniec Domatowa.
Ta osoba powinna być wzięta pod jakiś nadzór albo skierowana do jakiegoś zakładu, żeby na siebie zarabiała. Skoro tak lubi podpalać, to jest zdolna do pracy - dodaje Kazimierz Blaszke, mieszkaniec Domatowa.
Dobytek życia stracił między innymi Zenon Kirszling, który w trakcie pożaru był poza domem.
W tej chwili "piromanka z Domatowa" została skazana na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności oraz rok bezwzględnego pozbawienia wolności.
Pod koniec stycznia tego roku sąd w pierwszej z tych spraw wydał postanowienie o zarządzeniu wykonania kary zawieszonej. Powodem było kolejne podpalenie w tzw. okresie próbnym.
[galeria]
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.