Kaszubskie wesele było czymś więcej niż zabawą po ślubie. Przygotowania angażowały całe rodziny, sąsiadów, a niekiedy niemal wszystkich mieszkańców wsi. O dawnych obyczajach, od swatów i zarękowin po polterabend i oczepiny, opowiada Jakub Szumilas w podcaście „Szumistorie” na antenie radia Norda FM.
Dawniej małżeństwo miało nie tylko wymiar uczuciowy. Wiązało się również z decyzjami dotyczącymi przyszłości młodych, ich miejsca zamieszkania i sytuacji materialnej. Zanim rozpoczęto przygotowania do wesela, rodziny musiały uzgodnić wiele istotnych kwestii.
– Sam ślub był tylko jednym z elementów znacznie dłuższej uroczystości, a przygotowania do małżeństwa angażowały nie tylko przyszłych nowożeńców, ale również ich rodziny, sąsiadów, a niekiedy niemal całą wieś – opowiada Jakub Szumilas, autor „Szumistorii”.
Jednym z pierwszych etapów były swaty, nazywane w różnych częściach Kaszub między innymi rojba, freja lub omówienie. Rodzice przyszłej panny młodej przyglądali się gospodarstwu kandydata na męża. Ważne były również ustalenia dotyczące posagu, ziemi, zwierząt, pieniędzy i wyposażenia domu.
PRZECZYTAJ TEŻ: Wejherowo miało swoją żydowską dzielnicę. Jej historia zaczęła się w Bolszewie
Jeśli rozmowy kończyły się pomyślnie, przychodził czas na zarękowiny. Wówczas kawaler odwiedzał dom swojej wybranki w towarzystwie rodziców i przynosił podarunki. Przyjęcie gości było sygnałem, że obie rodziny są gotowe na kolejny krok. Szczególną rolę w organizacji wesela odgrywał drużba, nazywany także starostą weselnym. To on odpowiadał za zapraszanie gości, a jego wizyty często miały widowiskowy charakter. Przyjeżdżał konno, w charakterystycznym stroju, a swoje przybycie oznajmiał trąbieniem.
– Samo zaproszenie również nie było zwykłym komunikatem. Starosta wygłaszał żartobliwe przemowy, układał dowcipne uwagi odnoszące się do gospodarzy i starał się rozbawić domowników – wyjaśnia Jakub Szumilas.
Zapraszanie wszystkich gości mogło trwać kilka dni. W niektórych miejscowościach panna młoda objeżdżała gospodarstwa bryczką, a zaproszeni przekazywali jej produkty spożywcze, między innymi kury, kaczki, owoce i warzywa, które później wykorzystywano podczas przygotowywania weselnej uczty.
W przeddzień ślubu druhny spotykały się w domu panny młodej, by przygotować weselny wieniec. Zwyczaj ten nazywano ograbinami lub wieńczeniem. Ozdoba symbolizowała panieństwo, a jej zdjęcie podczas wesela oznaczało zmianę statusu młodej kobiety. Ważnym elementem tradycji był również polterabend, czyli głośne spotkanie przed weselem, a później oczepiny i poprawiny. Nie brakowało tańców, przebierańców i wspólnego biesiadowania. Na stołach pojawiały się tradycyjne potrawy, w tym czarnina, a świętowanie mogło trwać nawet kilka dni.
Jak wyglądały kolejne etapy kaszubskiego wesela i jakie znaczenie przypisywano poszczególnym obrzędom? Całego odcinka podcastu „Szumistorie” autorstwa Jakuba Szumilasa można wysłuchać na kanale Twojej Telewizji Morskiej w serwisie YouTube.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.