Choć do Bożego Narodzenia zostały jeszcze trzy miesiące, w części sklepów już pojawiły się pierwsze świąteczne dekoracje, bombki i inne bożonarodzeniowe produkty. Dla jednych to zdecydowanie za wcześnie, inni chętnie korzystają z możliwości wcześniejszego zakupu. - Trzy odpowiedzi są w tym zakresie: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Święta Bożego Narodzenia w niektórych branżach generują największe zyski w całym roku – mówi Rafał Gierszewski, socjolog z Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Wejherowie.
O to, skąd bierze się coraz wcześniejszy start sezonu świątecznego, zapytaliśmy socjologa Rafała Gierszewskiego z Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Wejherowie. Jak wskazuje socjolog, za wcześniejszym pojawianiem się świątecznego asortymentu stoją przede wszystkim względy ekonomiczne.
– Trzy odpowiedzi są w tym zakresie: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Święta Bożego Narodzenia w niektórych branżach generują największe zyski w całym roku – mówi dla portalu Nadmorski24.pl Rafał Gierszewski.
Jego zdaniem wcześniejsze rozpoczęcie sprzedaży pozwala sklepom rozłożyć sezon zakupowy na dłuższy okres. Nie chodzi więc wyłącznie o sam moment przedświątecznej gorączki, ale o maksymalne wykorzystanie czasu, w którym klienci są gotowi wydawać pieniądze.
– Im szybciej sprzedawcy rozpoczną sprzedaż, tym lepiej z ich punktu widzenia. Mogą rozłożyć sprzedaż towarów w czasie. Z drugiej strony również kupujący mogą wcześniej zaplanować zakupy i wydatki – wyjaśnia socjolog.
Jest jednak także drugi wymiar tego zjawiska. Boże Narodzenie kojarzy się wielu osobom z rodzinną atmosferą, spotkaniami i pozytywnymi wspomnieniami. Zdaniem Rafała Gierszewskiego właśnie te emocje są wykorzystywane w działaniach marketingowych.
– Święta Bożego Narodzenia są dla nas bardzo pozytywnym okresem. Mamy z nimi dobre wspomnienia, kojarzą nam się z rodziną, ciepłem i przyjemną atmosferą. Sprzedawcy, korzystając z tych emocji, rozpoczynają akcję sprzedażową tak szybko, jak tylko mogą – mówi.
Sezon zakupowy jest przy tym podzielony na kilka etapów. Jesienią pojawiają się produkty związane ze Wszystkimi Świętymi, a później sklepy niemal natychmiast przechodzą do dekoracji bożonarodzeniowych.
– Czasami dzieje się to już we wrześniu czy październiku, ale na pewno na początku listopada wszystko, co jest możliwe, zostaje uruchomione pod kątem Świąt Bożego Narodzenia. Ten okres trwa praktycznie do 24 grudnia – zauważa socjolog.
Gierszewski zwraca również uwagę na postępującą komercjalizację Bożego Narodzenia. Jego zdaniem dobrym przykładem jest sposób, w jaki w kulturze masowej funkcjonuje postać Świętego Mikołaja.
– Ikoniczna postać Świętego Mikołaja, którą znamy z kultury masowej, jest kolejnym efektem komercjalizacji świąt. Mikołaj kojarzony z saniami, reniferami i prezentami stał się elementem kultury popularnej, który bardzo mocno został wykorzystany w handlu – mówi. Jak podkreśla, konsumenci mają świadomość, że święta stały się ważnym okresem dla handlu, ale mimo tego chętnie uczestniczą w związanej z nimi atmosferze. – Wszyscy w pewnym sensie mamy świadomość, że święta coraz bardziej się komercjalizują, a mimo to wchodzimy w tę atmosferę. Z jednej strony są zakupy, z drugiej – przyjemny klimat zbliżających się świąt. Towarzyszą temu pozytywne emocje – dodaje.
O tym, jak mieszkańcy reagują na świąteczne produkty pojawiające się w sklepach już we wrześniu, zapytaliśmy także czytelników naszego portalu w mediach społecznościowych. Opinie są podzielone.
– Uważam, że to przesada. Jakbyśmy na siłę chcieli dogonić Zachód w tej kwestii. Mam wrażenie, że z roku na rok bożonarodzeniowy asortyment pojawia się w sklepach coraz szybciej – napisała pani Karolina.
Nie zabrakło również żartobliwych komentarzy.
– Powinny już pojawić się gadżety związane z kometą Halleya, która pojawi się w 2061 roku – ironizował pan Andrzej.
Są jednak osoby, którym wcześniejszy start świątecznego sezonu nie przeszkadza.
– A mi się tam podoba. Lubię świąteczne rzeczy. Każdy tak narzeka, że za wcześnie, że dopiero wrzesień, a jakoś asortyment z półek znika – zauważyła pani Monika.
Inni podchodzą do sprawy obojętnie. – A kogo to obchodzi? Ktoś w swoim miejscu pracy podjął taką decyzję. O wiele fajniej jest żyć własnym życiem – napisał jeden z internautów.
Pani Wioletta zwróciła natomiast uwagę, że wcześniejsze pojawianie się świątecznych produktów nie jest już dla niej zaskoczeniem. – I tak już od lat. Przestałam się dziwić. Powariowali z tym prześciganiem się, kto pierwszy – skomentowała.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.