Do dramatycznych wydarzeń doszło na ulicy Hallera we Władysławowie, niedaleko dworca kolejowego. Podczas spaceru z rodziną nagle zasłabł 80-letni mężczyzna. Pomimo błyskawicznej reakcji przechodniów, użycia publicznego defibrylatora AED oraz trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji, życia seniora nie udało się uratować. Ratownicy medyczni opublikowali poruszający wpis, w którym dziękują świadkom za walkę i apelują do społeczeństwa.
Zgłoszenie, które wpłynęło do służb ratunkowych, dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia w jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc turystycznych kurortu. W takich sytuacjach kluczowy jest czas, a zanim na miejsce dotarły wyspecjalizowane służby, do akcji ruszyli zwykli ludzie.
– To są te wezwania, przy których liczy się dosłownie każda sekunda. Po dotarciu na miejsce wezwania, ratownik motocykla przejął prowadzenie akcji reanimacyjnej od świadków, którzy nie stali z telefonami w rękach. Oni działali. Prowadzili resuscytację, użyli AED dostępnego na dworcu i walczyli o czyjeś życie jeszcze przed jego przyjazdem. Za to należą im się ogromne słowa uznania – relacjonuje Ratownictwo Medyczne Puck.
Sytuacja logistyczna od samego początku była skomplikowana. Stacjonujący we Władysławowie Zespół Ratownictwa Medycznego realizował w tym samym czasie inne wezwanie w rejonie Jastrzębiej Góry. Z tego powodu na miejsce jako pierwszy dotarł ratownik na motocyklu, który przez pierwsze 25 minut prowadził zaawansowane czynności medyczne, wspierany przez zgromadzonych przechodniów. Najbliższy wolny ambulans musiał dojechać aż z Pucka.
Wkrótce na pomoc ruszyli także pracownicy transportu medycznego, strażacy z OSP Władysławowo (którzy zabezpieczyli miejsce parawanem), policja oraz obecna na deptaku pielęgniarka, która podjęła współpracę z ratownikiem motocyklowym.
– Podziękowania kierujemy również do obecnej na miejscu pielęgniarki, która w kluczowych, cennych pierwszych minutach pomogła ratownikowi, przejmując na jego prośbę czynność uzyskania dojścia naczyniowego do podawania leków, dzięki temu on mógł skupić się na zabezpieczeniu dróg oddechowych – podkreślają medycy z Ratownictwa Medycznego Puck.
Niestety, pomimo ogromnego wysiłku wszystkich służb oraz osób postronnych, funkcji życiowych 80-latka nie udało się przywrócić.
Choć na miejscu nie zabrakło typowych dla takich zdarzeń gapiów, ratownicy podkreślają, że postawa osób, które podjęły rko i przyniosły defibrylator z dworca, przywraca wiarę w ludzką solidarność.
Tragiczna sytuacja stała się dla służb medycznych pretekstem do wystosowania ważnego apelu do mieszkańców i turystów. Chodzi o blokowanie karetek przez wezwania do błahych dolegliwości, przez co brakuje ich w sytuacjach zagrożenia życia.
– Chcemy zaapelować o odpowiedzialne korzystanie z systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Każde nieuzasadnione zadysponowanie zespołu do przypadków, które mogą zostać zaopatrzone w ramach POZ lub Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej oznacza, że w tym samym czasie może go zabraknąć tam, gdzie ktoś naprawdę walczy o życie. Dzisiejsze zdarzenia były tego najlepszym przykładem – podsumowuje Ratownictwo Medyczne Puck.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.