05.07.2022 16:00 1 PM

'To miał być tylko żart'. Mówili o bombie w bagażu i nie polecieli

Fot. MOSG

Powiedział, że idąca przed nim para ma bombę w bagażu. Do działań wkroczyli pirotechnicy straży granicznej, którzy między innymi skontrolowali luft bagażowy. Niczego nie odnaleziono, mężczyzna został ukarany, a samolot odleciał z dwugodzinnym opóźnieniem. Kilka dni wcześniej inny pasażer stwierdził podczas odprawy bagażowo-biletowej, że w jego walizce jest bomba.

Fot. MOSG Fot. MOSG Fot. MOSG Fot. MOSG

Interwencje wobec pozostawionych bez opieki bagaży, agresywnych pasażerów czy podróżnych, którzy twierdzą, że w walizce mają bombę - to typowe działania funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej, którzy dbają o bezpieczeństwo na lotniskach. Od początku tego roku podjęto kilkadziesiąt takich akcji w porcie lotniczym w Gdańsku Rębiechowie.

Na początku czerwca 38-latek z powiatu kartuskiego w trakcie prowadzenia pasażerów na pokład samolotu z Gdańska do Bergamo wskazał ręką idącą przed nim parę, mówiąc, że mają bombę w bagażu. Do działań wkroczyli pirotechnicy Straży Granicznej.

Wyznaczono strefę bezpieczeństwa i przystąpiono do rozładunku bagażu rejestrowanego. Luk bagażowy został opróżniony i sprawdzony, następnie skontrolowano pokład samolotu i prześwietlono bagaże. Nie znaleziono żadnych niebezpiecznych przedmiotów. W efekcie 38-latek został wycofany z rejsu i ukarany mandatem, a samolot wystartował z przeszło dwugodzinnym opóźnieniem – czytamy na stronie Morskiego Oddziału Straży Granicznej.

Czytaj także: Przez żarty o bombach nie zostali wpuszczeni na pokład samolotu

Kilka dni wcześniej inny pasażer stwierdził podczas odprawy bagażowo-biletowej, że w jego walizce jest bomba. Obsługa lotniska wezwała straż graniczną. Funkcjonariusze sprawdzili bagaż podróżnego, nie znajdując w nim żadnych materiałów niebezpiecznych. Mężczyzna został ukarany mandatem, a kapitan wycofał go z rejsu do Kopenhagi.

Na pomysł o bombie w cudzym bagażu wpadł również 24-letni mieszkaniec Bydgoszczy, który z dwoma kolegami miał polecieć z Gdańska do Norwegii.

Mężczyzna powiedział, że bomba jest w plecaku jego kompana. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili bagaż pod kątem pirotechnicznym, był bezpieczny. Na 24-latka nałożono mandat, decyzją kapitana samolotu on sam, jak i jego koledzy, zostali wycofani z lotu – informuje MOSG.

Kolejnych dwóch podróżnych nie wpuszczono na pokład samolotu do Szwecji po tym, jak powiedzieli obsłudze, że w swoich bagażach przewożą bomby. Dodatkowo oni również zostali ukarani mandatami karnymi.

Łącznie w ubiegłym miesiącu funkcjonariusze z gdańskiej placówki straży granicznej interweniowali wobec ośmiu podróżnych mówiących o bombach w bagażu. Żaden z nich nie odleciał zaplanowanym lotem. Swoje zachowanie najczęściej tłumaczyli, że „to miał być tylko żart”.

Czytaj także: Nie poleciała, bo żartowała, że ma bombę

Każdy sygnał o potencjalnym zagrożeniu na lotnisku jest przez strażników granicznych dokładnie sprawdzany. Dotyczy to pozostawionych bez opieki walizek, jak i sygnałów o niebezpiecznych bagażach lub pasażerach. Takie interwencje często wiążą się z wszczęciem procedur bezpieczeństwa, a te z utrudnieniami. Chodzi tu o opóźnienia samolotów i ewakuacje podróżnych z terminali. Pamiętajmy, aby pilnować swoich bagaży.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...

Chcesz przeczytać więcej?

Wyłącz adblocka.

Dziękujemy :)


ODBLOKUJ NADMORSKI24