Minęły już ponad dwa lata od wygaśnięcia umowy dzierżawy między Nadleśnictwem Gdańsk a składnicą opału w Redzie. Wydawałoby się zatem, że sprawa wreszcie się zakończy. I być może tak się stanie, ale w przypadku Redy. Tymczasem niepokojące informacje odnośnie działania firmy napływają z Wejherowa. Wszystko wskazuje na to, że właśnie tutaj będzie funkcjonować nowy skład opału.
Już ponad dwa lata temu pisaliśmy o tym, że po 10 latach jest szansa na zakończenie problemu mieszkańców Redy i Rumi. Chodzi o działalność składu opału na granicy dwóch miast. Od 1 września 2017 roku wygasała umowa dzierżawy między przedsiębiorcami prowadzącymi tę firmę a właścicielem terenu, czyli Lasami Państwowymi. Od tego czasu formalnie sporo się zmieniło.
Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Gdyni, w pierwszej instancji. Sąd nie miał wątpliwości, wydając wyrok nakazujący bezzwłoczne przekazanie terenu prawowitemu właścicielowi. Tyle tylko, że… składowisko opału nadal działa. Pojawiło się jednak nowe światełko w tunelu. Sprawa, która nadal toczy się przed sądem z powództwa właściciela terenu, czyli Nadleśnictwa Gdańsk, prawdopodobnie zmierza ku końcowi.
– Wygraliśmy już jedną rozprawę, wyrok był dla nas pomyślny. Teraz czekamy na wyrok sądu drugiej instancji, który prawdopodobnie będzie 8 października – mówi Łukasz Plonus, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Gdańsk.
– Nie mamy jeszcze informacji, jak ta sprawa się zakończy. Mam taką nadzieję, że pomyślnie – dodaje Hanna Janiak, sekretarz Redy
To, co dla jednych będzie wybawieniem, dla drugich może się okazać koszmarem. Jak się okazuje, najprawdopodobniej firma nie zaprzestanie swojej działalności, lecz zmieni miejsce, w którym będzie ją prowadzić.
– Z tego, co nam wiadomo, ta działalność zostanie przeniesiona do Wejherowa. W każdym razie jest zlokalizowana w dzielnicy przemysłowej – mówi Beata Rutkiewicz, zastępca prezydenta Wejherowa.
Właściciele firmy wystąpili nawet o pozwolenie na budowę, które – po analizie prawnej – przyznało im wejherowskie starostwo.
– Chodzi o inwestycję w tym zakresie, w jakim zabiegał inwestor, czyli budowę dwóch kontenerów i elektronicznej wagi samochodowej na placu składowym przy cementowni w Wejherowie. W projekcie budowlanym jest też opis placu składowego, ale nie ma tam mowy wprost o opale – wyjaśnia Jacek Thiel, wicestarosta wejherowski.
Jednak banery, które pojawiły się na płocie, nie pozostawiają wątpliwości – powstaje nowy skład węgla. Na razie na placu widać sprzęty i kontenery znane już z Redy. Przystąpiono też do przygotowania terenu, a także zwrócono się do miasta o zgodę na wycięcie drzew.
– Na tamtym etapie stwierdziliśmy, że nie ma takiej potrzeby, aby wycinać drzewa, ponieważ nie przeszkadzają one w zagospodarowaniu działki. Nastąpiła więcej odmowa. W międzyczasie okazało się, że być może w przypadku części drzew konieczna będzie wycinka, ze względu na ich stan, ale w tej chwili toczy się procedura – zaznacza Beata Rutkiewicz.
Jednak już pod koniec ubiegłego tygodnia pierwsze drzewa były powalone, a we wtorek (10 września) o zagrożeniu powaleniem kolejnych zostali poinformowani strażacy. Jak informuje st. kpt. Mirosław Kuraś, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie, stwierdzono uszkodzenie systemu korzeniowego drzew, w wyniku prowadzonych prac terenowych. A ponieważ uznano, że stwarzają one zagrożenie, podjęto decyzję o wycince ośmiu drzew.
– Jeżeli doszło do naruszenia skarpy i w związku z tym – do obsunięcia się drzew, rozpoczniemy postępowanie administracyjne. To może się skończyć nawet karą pieniężną. Na razie jest zbyt szybko, aby wyrokować w tej sprawie – podkreśla Beata Rutkiewicz.
Sprawie przeniesienia się składowiska z Redy do Wejherowa przyglądają się także lokalni aktywiści, działający na rzecz środowiska.
– Wycinka drzew to pierwszy aspekt tej sprawy. Inny to fakt, że plac leży tuż przy rzece Redzie, która wpada wprost do Zatoki Puckiej. Ścieki, które będą spływać podczas ulewy, zmieszane z pyłem węglowym, na pewno zanieczyszczą środowisko – mówi Jacek Pomieczyński, przedsiębiorca i członek Stowarzyszenia Wejherowski Alarm Smogowy. – W tych warunkach nie ma możliwości, by stworzyć skuteczną tamę dla takich zanieczyszczeń – dodaje.
Jeśli działalność firmy będzie wyglądała tak jak w Redzie, to prognozy dotyczące środowiska nie są więc optymistyczne. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że może być… jeszcze bardziej uciążliwa. Skład opału w Redzie korzystał z bocznicy kolejowej, a duża część węgla trafiała na plac rozładunku pociągami. Tym razem nie będzie już takiej możliwości, przynajmniej w najbliższym czasie. Linia kolejowa nr 230 na odcinku Wejherowo–Garczegorze jest już od dawna wyłączona z ruchu i raczej nieprędko pojawią się na niej pociągi, również te z węglem.
– W dotychczasowej korespondencji Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego nie zgłaszał potrzeby odbudowy linii nr 230 na całym odcinku Wejherowo–Garczegorze. W odniesieniu do przewozów pasażerskich UMWP, w propozycjach projektów wskazał przedsięwzięcie w zakresie odbudowy linii na odcinku Wejherowo–Góra Pomorska. Rewitalizacja linii jest możliwa w przypadku dostępności środków w przyszłej perspektywie finansowej z RPO Województwa Pomorskiego, zainteresowania organizatora publicznego transportu zbiorowego (Urząd Marszałkowski) prowadzeniem przewozów kolejowych oraz zabezpieczenia środków na ten cel – informuje Przemysław Zieliński z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe SA.
W ciągu ostatnich tygodni nikt nie składał oficjalnych pism i zapytań odnośnie przywrócenia ruchu kolejowego na bocznicy prowadzącej w stronę cementowni. Można zatem przypuszczać, że aby obsłużyć nową składnicę opału, niezbędne będzie zintensyfikowanie ruchu samochodów ciężarowych, które dowiozą opał na miejsce. To oznacza kolejne straty dla środowiska i lokalnej infrastruktury. Do tej sprawy na pewno będziemy jeszcze wracać na łamach naszego portalu.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.