Sędzia Sądu Najwyższego Andrzej Michałowicz został odsunięty od wykonywania obowiązków służbowych. Decyzja ma związek z wydarzeniami z 8 października na dworcu kolejowym w Słupsku, gdzie policjanci interweniowali wobec nietrzeźwego pasażera.
Decyzję o natychmiastowym odsunięciu sędziego od obowiązków podjęto 29 października. Jak poinformował Sąd Najwyższy, przerwa w wykonywaniu czynności służbowych potrwa do czasu podjęcia uchwały przez właściwy sąd dyscyplinarny, jednak nie dłużej niż miesiąc. Decyzję podjął Zbigniew Kapiński, wykonujący obowiązki Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Wcześniej Andrzej Michałowicz stawił się w sądzie i złożył pisemne oświadczenie, w którym – jak przekazano – potwierdził zasadnicze okoliczności zdarzenia. Dokument skierowano do rzecznika dyscyplinarnego oraz Izby Odpowiedzialności Zawodowej.
Sprawa ma swój początek 8 października. Około godziny 16 dyżurny słupskiej policji otrzymał zgłoszenie od kierownika pociągu dotyczące pasażera, który miał znajdować się pod wpływem alkoholu i mieć trudności z utrzymaniem równowagi. Zanim funkcjonariusze dotarli na miejsce, 52-letni mężczyzna przewrócił się na dworcu, doznając obrażeń twarzy.
Policjanci udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali zespół ratownictwa medycznego. Ratownicy zdecydowali o przewiezieniu poszkodowanego do szpitala. Początkowo policja nie ujawniała tożsamości mężczyzny. Dopiero późniejsze ustalenia dziennikarskie wskazały, że był nim Andrzej Michałowicz, sędzia Sądu Najwyższego i były prezes Sądu Okręgowego w Słupsku. Według informacji TVN24 mężczyzna miał około czterech promili alkoholu w organizmie, a podczas upadku stracił dwa górne siekacze. Z kolei Polskie Radio Koszalin informowało o wyniku 4,3 promila.
Jak informowały media, w szpitalu pojawiła się żona sędziego, Joanna Kołodziej-Michałowicz. Według relacji dziennikarskich miała kwestionować zasadność policyjnej interwencji, powołując się na immunitet przysługujący jej mężowi. Wirtualna Polska podawała również, że podczas interwencji mężczyzna nie poinformował funkcjonariuszy o pełnionym stanowisku ani nie okazał legitymacji służbowej. Policjanci mieli zatem nie wiedzieć, że udzielają pomocy sędziemu Sądu Najwyższego.
Samo posiadanie immunitetu sędziowskiego nie wyklucza jednak udzielenia pomocy medycznej ani podjęcia przez policję działań mających na celu ochronę zdrowia i życia.
Do wydarzeń w Słupsku odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Podczas konferencji prasowej podkreślał, że doniesienia dotyczące zachowania sędziego muszą zostać szczegółowo wyjaśnione.
– Ta sprawa musi zostać bardzo dokładnie wyjaśniona – mówił minister.
Żurek nawiązał również do okoliczności powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa ukształtowaną po zmianach z 2017 roku. Wyraził opinię, że sposób przeprowadzania nominacji budził poważne zastrzeżenia, także w kontekście wymogu nieskazitelności charakteru kandydatów. Minister określił opisywane zachowanie jako niedopuszczalne i zapowiedział, że sprawa nie zostanie zbagatelizowana.
Andrzej Michałowicz został powołany na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego 28 lipca 2026 roku. Trafił do Izby Karnej, a jego kandydaturę rekomendowała wcześniej Krajowa Rada Sądownictwa. Przez wiele lat był związany ze słupskim wymiarem sprawiedliwości. Karierę sędziowską rozpoczął w Sądzie Rejonowym w Słupsku, do którego został powołany w 2003 roku. W latach 2015–2017 pełnił funkcję prezesa Sądu Rejonowego w Miastku i przewodniczącego tamtejszego II Wydziału Karnego. Następnie, w latach 2017–2023, kierował Sądem Okręgowym w Słupsku. Orzekał również w sprawach penitencjarnych oraz związanych z nadzorem nad wykonywaniem orzeczeń karnych.
Jego żona, Joanna Kołodziej-Michałowicz, była członkinią Krajowej Rady Sądownictwa. Jak informował portal OKO.press, podczas posiedzenia rady, na którym rekomendowano Andrzeja Michałowicza do Sądu Najwyższego, nie wspomniano o ich relacji rodzinnej.
Odsunięcie Andrzeja Michałowicza od czynności służbowych ma charakter tymczasowy. Nie oznacza automatycznie usunięcia go z urzędu ani przesądzenia o odpowiedzialności dyscyplinarnej. Dalsze decyzje będą zależały od ustaleń rzecznika dyscyplinarnego oraz rozstrzygnięcia właściwego sądu.
Sprawa, która rozpoczęła się od policyjnej interwencji na dworcu kolejowym w Słupsku, będzie więc miała swój dalszy ciąg w postępowaniu dyscyplinarnym dotyczącym sędziego najwyższej instancji sądowej w Polsce.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.