Była aktywną kobietą, kochającą mamą i osobą, która zawodowo pomagała rodzinom w trudnych sytuacjach. Dziś sama potrzebuje wsparcia. Ciężka, postępująca choroba odbiera Dominice sprawność, a jej stan pogarsza się tak szybko, że lekarze w Stanach Zjednoczonych zdecydowali o przyspieszeniu planowanej operacji. Rodzina ma zaledwie trzy tygodnie, by zebrać brakujące około 400 tysięcy złotych. Stawką jest szansa na zatrzymanie postępujących problemów neurologicznych i zachowanie samodzielności.
Jeszcze kilka lat temu życie Dominiki wyglądało zupełnie inaczej. Uprawiała sport, chodziła po górach, pracowała i opiekowała się dwiema córkami ze specjalnymi potrzebami. Jako pedagog i asystentka rodziny wspierała innych w pokonywaniu życiowych trudności. Dziś nawet najprostsze czynności stały się dla niej ogromnym wyzwaniem.
– Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałam, że moje życie tak bardzo się zmieni. Kiedyś byłam aktywna, uprawiałam sport, chodziłam po górach... Dziś walczę o każdy krok! – opowiada Dominika.
Po latach poszukiwania przyczyn pogarszającego się stanu zdrowia u Dominiki zdiagnozowano rzadką, postępującą polineuropatię aksonalną Charcota–Mariego–Tootha typu 2Z oraz hipermobilny zespół Ehlersa-Danlosa. Obie choroby wiążą się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W przypadku Dominiki objawy są szczególnie dotkliwe. Kobieta zmaga się z narastającym osłabieniem mięśni, niedowładem czterech kończyn, silnymi dolegliwościami bólowymi oraz zaburzeniami czucia.
Jeszcze niedawno korzystała z ortez, kul, chodzika i wózka elektrycznego. Obecnie, jak relacjonuje rodzina, jej stan jest tak poważny, że większość czasu spędza w łóżku. Coraz trudniej przychodzi jej poruszanie rękami i nogami.
– Są chwile, kiedy nawet podniesienie się z łóżka bądź przekręcenie się na bok staje się ogromnym wyzwaniem – przyznaje.
Choroba wpływa również na inne funkcje organizmu. Dominika zmaga się między innymi z omdleniami, zawrotami głowy, problemami z połykaniem, osłabieniem mięśni oddechowych oraz zaburzeniami pracy jelit i pęcherza. Jednak najbardziej bolesna jest dla niej utrata możliwości uczestniczenia w zwyczajnym życiu rodzinnym.
– Chciałabym móc bez bólu wstać, wyjść z domu, spędzić dzień z córkami, po prostu być przy nich. Takie zwyczajne chwile, które kiedyś wydawały się oczywiste, dziś stały się moim marzeniem – wyznaje Dominika.
Mimo postępującej choroby Dominika i jej bliscy nie przestali szukać możliwości leczenia. Nadzieja pojawiła się po konsultacji wyników specjalistycznego rezonansu magnetycznego z neurochirurgiem ze Stanów Zjednoczonych. Lekarz stwierdził nieprawidłowości mogące wskazywać na zakotwiczenie rdzenia kręgowego, czyli stan, w którym rdzeń jest nieprawidłowo napięty i jego ruchomość pozostaje ograniczona. Rozważana operacja odkotwiczenia ma na celu jego uwolnienie i może pomóc w ograniczeniu dalszego pogarszania się stanu neurologicznego.
Początkowo zabieg zaplanowano na luty 2027 roku. Niestety, najnowsze wyniki badań i szybkie pogarszanie się stanu zdrowia zmieniły plany.
– Niestety, choroba postępuje za szybko! Lekarze po przeanalizowaniu najnowszych badań chcą operować jak najszybciej, już w listopadzie! – alarmuje mąż Dominiki.
Rodzina podkreśla, że ze względu na skomplikowany charakter schorzeń i współistniejące problemy genetyczne wiąże największe nadzieje z leczeniem w amerykańskim ośrodku.
Sama Dominika zdaje sobie sprawę, że operacja nie oznacza automatycznego powrotu do pełnej sprawności.
– Wiem, że operacja nie daje gwarancji odzyskania sprawności, ale może dać mi szansę na poprawę funkcjonowania i zatrzymanie części problemów, z którymi się zmagam – tłumaczy.
Przyspieszenie operacji oznacza ogromne wyzwanie nie tylko organizacyjne, ale przede wszystkim finansowe. Koszty diagnostyki, zabiegu, podróży do Stanów Zjednoczonych, pobytu na miejscu oraz późniejszej rehabilitacji przekraczają możliwości rodziny. Według najnowszego apelu bliskich na samą operację brakuje jeszcze około 400 tysięcy złotych.
Co więcej, pieniądze trzeba zgromadzić w ciągu zaledwie trzech tygodni.
– Mamy więc tylko 3 tygodnie, a na samą operację brakuje nam jeszcze ok. 400 tysięcy złotych! – apeluje mąż Dominiki.
Rodzina zwraca się z prośbą o pomoc w nagłośnieniu zbiórki. Liczy, że dzięki zaangażowaniu darczyńców uda się zebrać potrzebną kwotę i umożliwić Dominice skorzystanie z zaplanowanego leczenia.
Przez lata Dominika pomagała ludziom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. Pracowała jako pedagog i asystentka rodziny, angażowała się również w pomoc bezdomnym zwierzętom. Dziś sama musi prosić o wsparcie.
Największą motywacją do walki pozostają dla niej córki. Dominika chce nadal uczestniczyć w ich dorastaniu, wspierać je i odzyskać choć część codziennej samodzielności.
– Z całego serca proszę o szansę na leczenie, na zachowanie sprawności i na to, bym mogła jak najdłużej być przy moich córkach. Nie wiem, ile uda mi się odzyskać, ale wiem, że nie chcę poddać się bez walki – mówi.
W obliczu coraz szybciej postępujących objawów rodzina walczy nie tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o czas.
– Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo przybliżają mnie do celu. To, co dla Was może być niewielkim gestem, dla mnie może oznaczać możliwość dalszego leczenia i nadzieję na przyszłość – podkreśla Dominika.
I kończy swój apel słowami:
– Proszę, pomóżcie mi zawalczyć o życie, w którym choroba nie będzie decydować o każdej mojej chwili. Nie pozwólcie mi stracić nadziei… Rodzina apeluje o wpłaty i udostępnianie zbiórki. Każdy gest wsparcia może pomóc Dominice skorzystać z szansy na leczenie, zanim choroba odbierze jej kolejne możliwości.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.