Pięć kolejnych porzuconych samochodów zniknęło z ulic Wejherowa. Straż Miejska odholowała pojazdy, które od dłuższego czasu zajmowały miejsca parkingowe. Jak się okazuje, ustalenie ich właścicieli wcale nie jest proste. Część aut zarejestrowana jest na osoby bezdomne, a jeden z mieszkańców Lęborka figuruje w dokumentach jako właściciel aż kilkunastu pojazdów.
Wejherowscy strażnicy miejscy kontynuują działania mające na celu usuwanie nieużywanych samochodów z przestrzeni publicznej. W ostatnim czasie na parking dozorowany trafiło pięć pojazdów, które zajmowały miejsca postojowe na drogach publicznych, w strefach zamieszkania i strefach ruchu.
Tym razem z ulic miasta odholowano dwa fiaty, hondę, skodę oraz peugeota. To jednak nie koniec działań. Jak zapowiada Straż Miejska, jeszcze w październiku kolejne samochody mają trafić na parking przeznaczony dla usuniętych pojazdów.
Jednym z największych problemów, z jakimi mierzą się funkcjonariusze, jest ustalenie faktycznego miejsca pobytu właścicieli porzuconych samochodów. Osoby figurujące w dokumentach często nie mieszkają pod adresami zameldowania, a wysyłane do nich pisma pozostają bez odpowiedzi.
Co ciekawe, część samochodów zarejestrowana jest na osoby bezdomne. Szczególnym przypadkiem jest mieszkaniec Lęborka, na którego nazwisko zarejestrowano już kilkanaście pojazdów.
– Korespondencja kierowana do właścicieli widniejących w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wraca niepodjęta albo z dopiskiem: adresat nieznany. W tym miejscu kolejny raz przypominamy, że zgodnie z art. 50a Ustawy prawo o ruchu drogowym, pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty z drogi przez Straż Miejską lub Policję na koszt właściciela lub posiadacza – informują wejherowscy strażnicy miejscy.
Usunięcie samochodu z ulicy nie oznacza natychmiastowego złomowania. Zgodnie z przepisami właściciel lub osoba uprawniona ma sześć miesięcy od dnia odholowania na jego odbiór. Jeżeli pojazd nie zostanie odebrany mimo wezwania, uznaje się go za porzucony z zamiarem wyzbycia się. Wówczas, po spełnieniu ustawowych warunków, przechodzi on na własność gminy.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.