Elektroniczne śledzenie małych jednostek, kontrola pracy silników, kamery obserwujące połowy i wyładunek, a do tego ograniczenia dotyczące zmiany sieci w trakcie rejsu. Sejm uchwalił nowelizację przepisów o rybołówstwie morskim.
Rząd wskazuje, że zmiany mają dostosować polskie prawo do nowych regulacji unijnych. Część środowiska rybackiego widzi w nich jednak kolejne kosztowne obowiązki i zaostrzenie kontroli prowadzonej działalności. Ustawa o zmianie ustawy o rybołówstwie morskim oraz ustawy o organizacji rynku rybnego została przyjęta przez Sejm 8 października. Za jej uchwaleniem zagłosowało 417 posłów, przeciw było 23. Dokument trafił następnie do Senatu.
Jedną ze zmian, która szczególnie niepokoi rybaków, jest rozszerzenie elektronicznego monitorowania jednostek rybackich, w tym łodzi o długości poniżej 12 metrów. Dane dotyczące ich działalności mają trafiać do systemu monitorowania rybołówstwa.
Dla armatorów oznacza to nie tylko większą kontrolę, ale, jak wskazuje środowisko rybackie, również wydatki związane z zakupem i instalacją odpowiedniego sprzętu. Rybacy podkreślają, że dla właścicieli niewielkich jednostek mogą to być znaczące koszty, szczególnie w sytuacji, gdy kondycja ekonomiczna części sektora już teraz jest trudna.
Silniki także pod kontrolą
Duże emocje budzą również przepisy związane z weryfikacją mocy silników jednostek rybackich. Armatorzy obawiają się konieczności przerabiania istniejących instalacji i montażu kolejnych urządzeń pozwalających na monitorowanie parametrów pracy jednostki. Dane z systemów mają być przekazywane do Centrum Monitorowania Rybołówstwa. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości armator może zostać zobowiązany do dostosowania parametrów technicznych statku.
Na tym kontrola ma się nie kończyć. Nowe rozwiązania obejmują również zdalny monitoring elektroniczny, który może wykorzystywać między innymi kamery pozwalające kontrolować prowadzenie połowów oraz wyładunek ryb w portach.
Jedna sieć na rejs? Rybacy wskazują na praktyczny problem
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych z punktu widzenia rybaków rozwiązań są także ograniczenia dotyczące narzędzi połowowych. Dotychczas rybacy mogli zabierać na pokład kilka rodzajów sieci i zmieniać je w zależności od tego, jaki gatunek ryb był poławiany. Takie zmiany były odnotowywane w dokumentacji połowowej.
Według rybaków nowe regulacje znacząco ograniczą taką możliwość. W praktyce zmiana narzędzia połowowego może wiązać się z koniecznością powrotu do portu. Przedstawiciele branży argumentują, że oznacza to mniejszą elastyczność prowadzenia połowów, dodatkowe rejsy i kolejne koszty.
Rząd mówi o dostosowaniu prawa, rybacy o kolejnych obciążeniach
Nowelizacja jest związana z koniecznością stosowania zmienionych unijnych przepisów dotyczących kontroli rybołówstwa. Regulacje obejmują między innymi raportowanie połowów, monitorowanie statków, kontrolę mocy silników, ważenie produktów rybołówstwa oraz elektroniczny obieg dokumentów.
Dla administracji jest to przede wszystkim dostosowanie polskich przepisów do nowych wymagań i zwiększenie skuteczności kontroli. Rybacy zwracają jednak uwagę, że w praktyce kolejne systemy monitorowania oznaczają dla nich więcej formalności, konieczność zakupu urządzeń oraz dodatkowe koszty. Sejm zakończył już prace nad ustawą. Teraz dokumentem zajmuje się Senat. Dopiero po zakończeniu prac parlamentarnych ustawa może trafić do prezydenta.
Część środowiska rybackiego już zapowiada, że będzie zabiegać o zatrzymanie regulacji i liczy na prezydenckie weto.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.