Jeszcze kilka lat temu jej codzienność wyglądała zupełnie inaczej. Sylwia jest nauczycielką i mamą dwójki małych dzieci. Dziś jej największym marzeniem nie jest nic nadzwyczajnego – chciałaby bez bólu wyjść z synem i córką na spacer i nie zastanawiać się nad każdym kolejnym krokiem. Szansą na odzyskanie większej sprawności może być nowoczesne leczenie metodą osteointegracji. Problemem jest jego ogromny koszt.
Dramatyczna historia Sylwii rozpoczęła się w lipcu 2018 roku. Trafiła wówczas do szpitala ze wstrząsem septycznym. Jej stan był bardzo ciężki, a przez półtora miesiąca pozostawała nieprzytomna.
Następstwem sepsy była martwica obwodowych części kończyn. Konieczna okazała się amputacja paliczków obu dłoni oraz części obu stóp – lewej na poziomie linii Lisfranca, a prawej na poziomie linii Chopparta.
Po wybudzeniu ze śpiączki rozpoczęła się długa walka o powrót do możliwie normalnego życia. Sprawność ruchowa była znacznie ograniczona, rany długo się nie goiły, a codzienności towarzyszył silny ból. Pierwsze protezy Sylwia mogła zacząć stosować dopiero niemal dwa lata po amputacjach.
Niestety również korzystanie z tradycyjnych protez okazało się bardzo trudne. Kontakt leja protezowego z tkankami powodował ucisk, otarcia, obrzęki i nasilenie bólu. To z kolei utrudniało prawidłowe obciążanie kończyn i chodzenie.
Lekarze przez kolejne lata podejmowali różne próby leczenia przewlekłego bólu – zarówno farmakologiczne, jak i zabiegowe. W marcu 2026 roku Sylwii wszczepiono nawet stymulator rdzenia kręgowego. Także ta metoda nie przyniosła jednak oczekiwanej poprawy.
Sytuacja dodatkowo się skomplikowała. W prawej kończynie dolnej zdiagnozowano zapalenie kości. Sylwia została zakwalifikowana do kolejnej amputacji – tym razem na poziomie podudzia. Wtedy podczas dodatkowych konsultacji pojawiła się inna możliwość.
Lekarze zaproponowali zastosowanie osteointegracji. W dużym uproszczeniu metoda polega na wszczepieniu do kości specjalnego tytanowego implantu, do którego następnie mocowana jest zewnętrzna część protezy. Dzięki temu nie ma potrzeby stosowania klasycznego leja protezowego, który w przypadku Sylwii jest źródłem wielu problemów.
Takie rozwiązanie może mieć dla niej szczególne znaczenie. Obustronna amputacja części stóp, przewlekły ból i pogłębiające się zaburzenia chodu zaczynają wpływać również na inne części układu ruchu, między innymi biodra.
– Chcę tylko jednego – cieszyć się życiem z bliskimi, a nie ciągle myśleć o bólu. Chcę żyć, a nie tylko przetrwać dzień – mówi Sylwia.
Planowane leczenie to znacznie więcej niż sam zabieg. Obejmuje przygotowanie do operacji, wszczepienie implantu, dalsze kontrole, rehabilitację oraz wykonanie i odpowiednie dopasowanie protezy. Poszczególne etapy mają odbywać się w Warszawie i Rzeszowie.
Największą przeszkodą pozostają pieniądze. W przypadku Sylwii leczenie nie jest refundowane, a koszt całego procesu wynosi niemal 200 tysięcy złotych. To suma, której rodzina nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć.
Dlatego po latach samodzielnej walki Sylwia zdecydowała się poprosić o pomoc.
– Marzę o zwyczajnej codzienności – by pójść z synem i córeczką na spacer, by nie zastanawiać się, jak postawić kolejny krok. Dotychczas walczyłam sama, ale dziś mówię głośno, że bardzo potrzebuję pomocy – przyznaje.
Dla Sylwii powodzenie leczenia oznacza znacznie więcej niż możliwość korzystania z nowej protezy. To nadzieja na ograniczenie bólu, większą samodzielność i powrót do zwyczajnych chwil z rodziną, które przez ostatnie lata stały się dla niej ogromnym wyzwaniem.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.