Donald Tusk wystąpił podczas II Kongresu Nauczycieli Języka Kaszubskiego w Warszawie. Mówił nie tylko o znaczeniu regionalnej edukacji i ochronie języka. W swoim wystąpieniu wrócił również do własnego dzieciństwa i przyznał, że brak znajomości kaszubskiego do dziś traktuje jako coś, co bezpowrotnie stracił.
– Jestem z tych trochę „poszkodowanych” Kaszubów z Gdańska – mówił Donald Tusk.
Jak wyjaśniał, chodzi o pokolenie i rodziny, które po przeprowadzce do Gdańska stopniowo traciły kontakt z językiem swoich przodków.
– Kaszubi, którzy trafiali do Gdańska przed wojną i tuż po wojnie, bardzo szybko zapominali języka. Taka jest prawda o kaszubskich korzeniach wielu rodzin – powiedział.
Premier wspominał, że kiedy był dzieckiem, sytuacja języka i kultury kaszubskiej wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj. Nie wszyscy chcieli podkreślać swoje regionalne pochodzenie, a instytucjonalne wsparcie dla kaszubszczyzny praktycznie nie istniało.
– Był taki trudny czas, kiedy ja byłem dzieckiem, gdy nie wszyscy nawet chcieli przyznawać się do swoich kaszubskich korzeni. Władza ludowa także nie bardzo sprzyjała podkreślaniu regionalnej specyfiki – mówił.
Jak przypomniał, w tamtych latach trudno było sobie wyobrazić nauczanie kaszubskiego w szkołach czy obecność tego języka na uniwersytetach i w urzędach.
Tusk przyznał, że sam nie miał możliwości nauczenia się kaszubskiego w dzieciństwie. Z czasem coraz mocniej odczuwał, że brak dwujęzyczności był dla niego stratą.
– Kiedy byłem dzieckiem, nikt nie uczył mnie kaszubskiego. Miałem poczucie, że coś bezpowrotnie straciłem, nie mając tej dwujęzyczności – powiedział.
Premier przypomniał o elementarzu i słowniku kaszubsko-polskim dla dzieci, przy których powstaniu uczestniczył jako wydawca. Co ciekawe, właśnie te przedsięwzięcia, a nie wydarzenia ze świata wielkiej polityki, zaliczył do swoich największych życiowych sukcesów.
– Kiedy znajomi pytają mnie, jakie wydarzenie w moim życiu wydaje mi się prawdziwym sukcesem, zawsze spodziewają się jakiejś politycznej odpowiedzi. A ja im mówię, że seria książek o Gdańsku, elementarz oraz słownik kaszubsko-polski dla dzieci były takimi momentami, które nadawały głębszy sens mojemu życiu – podkreślił.
Jak mówił, była to również forma spłacenia własnego długu wobec kaszubskiej kultury.
„To nie jest Cepelia”
Jednocześnie Donald Tusk mocno zaznaczył, że regionalizm nie powinien być sprowadzany do folkloru, strojów czy elementów prezentowanych jedynie podczas uroczystości.
– To nie jest Cepelia. To nie jest regionalizm na pokaz. To jest coś bardzo głębokiego – mówił.
Wspominał przy tym Lecha Bądkowskiego, od którego, jak zaznaczył, nauczył się patrzenia na regionalizm jako na ważny element patriotyzmu i odpowiedzialności za własną wspólnotę. Według Tuska kaszubska tożsamość nie stoi w sprzeczności ani z polskością, ani z europejskością.
– My na Kaszubach dość dobrze zrozumieliśmy, że nie ma żadnego konfliktu między byciem Kaszubą, Polakiem i Europejczykiem. To naprawdę bardzo dobrze do siebie pasuje – podkreślił.
Premier zwrócił też uwagę na skalę zmiany, jaka zaszła w ciągu kilku ostatnich dekad. Kaszubski, przez lata przekazywany głównie w domach, dziś obecny jest w szkołach, na uczelniach, w urzędach i na dwujęzycznych tablicach.
– Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak wielkim wydarzeniem jest to, że udało nam się ochronić język, a wraz z nim kulturę i tożsamość, mimo tak skomplikowanej historii – mówił.
Szczególne podziękowania skierował do nauczycieli języka kaszubskiego. Jego zdaniem to właśnie oni mają dziś kluczową rolę w tym, czy język będzie żywy również w kolejnych pokoleniach.
– Kiedy uczycie kaszubskiego dzieci, a czasami również dorosłych, tak naprawdę przenosicie w przyszłość to, co jest naszą lekcją od wielu, wielu pokoleń – powiedział.
Na zakończenie Tusk podkreślił, że edukacja kaszubska nie jest dodatkiem do regionalnej kultury, ale jednym z jej fundamentów.
– Edukacja kaszubska jest naprawdę istotą naszej społeczności. Za waszą wierność i determinację jeszcze raz serdecznie dziękuję – zakończył.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.