Kto planuje instalację fotowoltaiczną na domu w pasie nadmorskim, musi wziąć pod uwagę trzy czynniki, których w głębi lądu jest mniej: sól niesioną z morza, większą wilgotność powietrza i silniejsze wiatry. To, czy skrócą one życie paneli, zależy głównie od doboru sprzętu, sposobu montażu i późniejszej opieki nad instalacją.
Panele pracują na dachach od Świnoujścia po Krynicę Morską, więc sam klimat nie przekreśla tej inwestycji. Nad morzem szybciej wychodzą jednak błędy, które w centralnej Polsce ujawniłyby się dopiero po wielu latach.
Wiatr od morza niesie drobne kropelki słonej wody, które osiadają na dachach, a po odparowaniu zostawiają osad soli. Bałtyk jest znacznie mniej zasolony niż ocean, ale osad z czasem się gromadzi, szczególnie tam, gdzie deszcz go nie spłukuje: pod ramą modułu, w szczelinach szyn i przy śrubach.
Samo szkło panelu soli się nie boi. Słabszymi punktami są aluminiowe ramy, elementy mocowania oraz miejsca, w których stykają się różne metale. Aluminium połączone ze stalą w wilgotnym, zasolonym środowisku koroduje znacznie szybciej. Dlatego przy montażu nad morzem zwraca się uwagę na gatunek stali nierdzewnej śrub i haków oraz na podkładki izolujące (przekładki), które oddzielają od siebie różne metale.
Producenci modułów badają je według międzynarodowej normy IEC 61701, która opisuje test korozji w mgle solnej. Panel przechodzi w komorze cykle zraszania roztworem soli i przechowywania w wilgoci, a potem sprawdza się, czy nie stracił mocy i bezpieczeństwa elektrycznego. Informację o zaliczonym teście podaje karta katalogowa modułu.
Certyfikat panelu nie obejmuje jednak konstrukcji wsporczej, przewodów ani falownika. Przy wyborze oferty warto zapytać wykonawcę, z jakiego materiału wykonane są szyny i śruby oraz gdzie zostanie zamontowany falownik. Urządzenie montowane na zewnątrz powinno posiadać obudowę o odpowiednim stopniu szczelności (oznaczenie IP) i znajdować się w miejscu osłoniętym od deszczu.
Nieuszkodzony moduł jest szczelnym laminatem, więc wilgoć nie ma łatwej drogi do jego wnętrza. Znacznie częściej problem zaczyna się w złączach typu MC4, które łączą panele z przewodami. Źle zaciśnięte, połączone z wtykiem innego producenta albo leżące w miejscu, gdzie zbiera się woda, z czasem tracą szczelność. Falownik zgłasza wtedy błąd izolacji i może wstrzymywać pracę, zwłaszcza w wilgotne poranki.
Na wybrzeżu powietrze jest przeważnie bardziej wilgotne niż w głębi lądu, więc staranność ułożenia przewodów ma tam większe znaczenie. Przewody powinny być prowadzone wzdłuż szyn, przypięte opaskami odpornymi na UV i nie mogą ocierać się o krawędzie blachy czy dachówek.
Podmuch wiatru nie tylko napiera na panele, ale też wytwarza nad dachem podciśnienie, które próbuje oderwać moduły od konstrukcji. Najsilniej działa ono przy krawędziach i narożnikach dachu. Projektant liczy obciążenia wiatrem i śniegiem według norm z serii PN-EN 1991 (Eurokod 1), biorąc pod uwagę lokalizację, wysokość budynku i kształt dachu, a na tej podstawie dobiera liczbę i rozstaw mocowań.
Tutejsza zabudowa jest bardziej odsłonięta, a jesienne sztormy przynoszą silne porywy wiatru. Panele montuje się w bezpiecznej odległości od krawędzi dachu, a na dachach płaskich balast musi mieć ciężar wynikający z dokładnych obliczeń, a nie dobrany „na oko”.
Deszcz spłukuje część osadów, ale przy małym kącie nachylenia sól, piasek i pył zostają przy dolnej krawędzi modułów. Nad morzem dochodzą do tego ptasie odchody, bo mewy chętnie siadają na dachach. Zabrudzenie zasłaniające fragment ogniw może obniżyć produkcję energii w większym stopniu, niż wynikałoby to z jego powierzchni.
Panele myje się miękką szczotką i wodą (najlepiej zdemineralizowaną), bez detergentów i bez użycia myjki wysokociśnieniowej, zgodnie z instrukcją producenta. Czyszczenie na dachu to praca na wysokości, więc warto zlecić ją firmie posiadającej odpowiedni sprzęt i uprawnienia.
Korozja i usterki elektryczne rozwijają się zwykle powoli, dlatego nad morzem szczególnie przydaje się monitoring. Aplikacja falownika pokazuje dzienną produkcję i komunikaty o błędach, a przy zastosowaniu optymalizatorów - także pracę pojedynczych paneli. Nagły spadek wydajności na jednym module albo powtarzający się błąd izolacji to sygnał do sprawdzenia złączy i przewodów.
Coroczny przegląd, wykonywany najlepiej jesienią, obejmuje konstrukcję, złącza, przewody, zabezpieczenia i pomiary elektryczne. Na Pomorzu montaż, monitoring i serwis instalacji OZE prowadzi między innymi 4OZE, firma z Lublewa Gdańskiego, która przed montażem przeprowadza wizję lokalną i dobiera rozwiązanie indywidualnie do obiektu. Przy odpowiednio dobranych materiałach i regularnych przeglądach sól, wilgoć i wiatr nie wykluczają sprawnej fotowoltaiki nad morzem.