Dane Narodowego Banku Polskiego (NBP) i Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) wskazują, że na koniec I kwartału 2025 roku oszczędności Polaków osiągnęły rekordowy poziom ponad 3,5 biliona złotych. Większość z nas wciąż trzyma te środki na kontach osobistych. Sposobem na pomnażanie kapitału jest trzymanie części oszczędności w walutach obcych. Zobacz, co przemawia za takim rozwiązaniem.
Inwestowanie w waluty polega na ich kupowaniu i sprzedawaniu w celu osiągnięcia zysku na zmianach kursów. Takie działanie przynosi niekiedy wysokie zyski, ale wiąże się też z dużym ryzykiem strat.
Oszczędzanie w walutach obcych to natomiast lokowanie środków w walutowe konta oszczędnościowe czy lokaty. Celem jest m.in. ochrona siły nabywczej Twojego portfela oraz rozproszenie ryzyka.
Specjaliści podkreślają, aby „nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku”. Jeśli ograniczasz się tylko do rodzimej waluty, Twoja sytuacja finansowa jest silnie uzależniona od kondycji polskiej gospodarki i wartości złotego. Gdy część oszczędności trzymasz w euro czy dolarach, dywersyfikujesz swój majątek, chroniąc się przed skutkami osłabienia jednej waluty.
Jeśli polski złoty zacznie tracić na wartości, Twoje oszczędności w euro czy dolarach mogą zyskać, co wyrówna straty w innych obszarach.
Warto wiedzieć:
Depozyty na kontach i lokatach walutowych w bankach objętych systemem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG) są chronione do równowartości 100 tys. euro na jednego deponenta na zasadach podobnych do depozytów w walucie polskiej.
Gromadzenie kapitału w obcych walutach nie jest pozbawione wad. Najważniejszym czynnikiem, który należy uwzględnić, jest ryzyko kursowe. Notowania walut zmieniają się każdego dnia pod wpływem:
Jeśli dokonasz zakupu euro w momencie, gdy jego kurs jest wysoki, a w kolejnych miesiącach polski złoty mocno zyska, wartość Twojego kapitału (po ponownym przeliczeniu na złotówki) spadnie.
Przykład:
Pan Jan trzymał 100% swoich oszczędności (łącznie 60 000 zł) na nisko oprocentowanym koncie oszczędnościowym. W wyniku osłabienia złotego wartość nabywcza jego pieniędzy spadła.
Jan postanowił zmienić strategię. Podzielił swoje środki: 70% pozostawił w walucie krajowej na bieżące wydatki, a pozostałe 30% ulokował w euro.
Dzięki dywersyfikacji Jan ustabilizował swój portfel. Kiedy kursy na rynku zaczęły mocno się wahać, jego poduszka finansowa w obcej walucie ograniczyła wpływ zmian kursowych na cały majątek.
Jeśli Twoim celem jest ochrona kapitału i nie masz skłonności do ryzykownych inwestycji, możesz zacząć od otwarcia konta walutowego w swoim banku i regularnego przelewania niewielkich kwot metodą małych kroków – np. 50 lub 100 euro każdego miesiąca. W ten sposób uśredniasz kurs zakupu waluty i nie odczuwasz nagłego uszczuplenia domowego budżetu.
Lokata walutowa pozwala z góry określić oprocentowanie depozytu, ale nadal wiąże się z ryzykiem zmian kursów walut. Zamrożenie kapitału na określony czas chroni Cię przed impulsywnym wydawaniem pieniędzy, buduje twardą dyscyplinę finansową i zapewnia stałe oprocentowanie przez cały okres trwania lokaty.
Źródła: