"Równość wieje od morza" - pod takim hasłem zorganizowano 11. Trójmiejski Marsz Równości. Marsz, który przeszedł ulicami Gdańska wywołał skrajne emocje. - To wspólnota, która wierzy, że każdy człowiek zasługuje na bezpieczeństwo, akceptację, miłość i szacunek - podkreśla Marta Magott, radna Gdańska i prezeska Stowarzyszenia Tolerado, które organizuje marsz. Z kolei poseł na Sejm Michał Kowalski podkreśla, że "wielu gdańszczan po prostu nie zgadza się na narzucanie określonej wizji świata i oczekuje od władz miasta neutralności".
Sobotni, 6 czerwca, 11. Trójmiejski Marsz Równości rozpoczął się na Skwerze Świętopełka Wielkiego w Gdańsku. Jak relacjonuje gdynia.pl zgromadził on kilka tysięcy ludzi.
— Marsz Równości to nie tylko wydarzenie, a przede wszystkim ludzie. To wspólnota, która wierzy, że każdy człowiek zasługuje na bezpieczeństwo, akceptację, miłość i szacunek. Przestrzeń, w której każdy i każda z nas może czuć się sobą. Maszerujemy dla bezpieczeństwa, różnorodności, miłości, wolności. Dla prawa do życia w zgodzie ze sobą, aby nikt nie musiał udawać i nie czuł się wykluczony. Chcemy Polski, która przyjmuje każdą i każdego. Polski bezpiecznej, zdrowej, solidarnej, dla której prawa człowieka są normą, a nie przywilejem – mówiła podczas wydarzenia Marta Magott, radna Gdańska i prezeska Stowarzyszenia Tolerado, które organizuje marsz.
W wydarzeniu wzięli udział m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, lokalni samorządowcy, społeczność LGBT+ i mieszkańcy. Ministra ds. rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka-Dziemianowicz-Bąk podkreślała, że "równość wieje dzisiaj od morza i ten wiatr czujemy we włosach".
— 11. Trójmiejski Marsz Równości to święto środowisk LGBT, święto osób, które się kochają, i święto walki o godność oraz równość. Dziękuję, że od wielu lat tak zacięcie walczycie i że mogę być sojuszniczką w tej walce. To także marsz rodzin. A każda rodzina potrzebuje ochrony i obrony. Bo rodzina to przede wszystkim miłość i wspólny dom, wzajemna troska, bliskość, więź. Tylko tyle i aż tyle - mówiła ministra.
Odmienne stanowisko wobec Marszu Równości prezentuje poseł na Sejm ziemi puckiej Michał Kowalski. Jak podkreśla, wydarzenie budzi kontrowersje wśród części mieszkańców Gdańska, którzy oczekują od władz miasta zachowania neutralności światopoglądowej.
— Coraz więcej mieszkańców ma dość sytuacji, w której jedna narracja jest promowana przez miejskie instytucje, a każdy głos sprzeciwu próbuje się przedstawiać jako przejaw nietolerancji. Tymczasem wielu gdańszczan po prostu nie zgadza się na narzucanie określonej wizji świata i oczekuje od władz miasta neutralności - twierdzi poseł.
Poseł ocenia także, że władze miasta zbyt mocno angażują się w kwestie ideologiczne kosztem spraw związanych z codziennym funkcjonowaniem mieszkańców. W jego opinii priorytetami samorządu powinny być między innymi bezpieczeństwo, infrastruktura, komunikacja oraz rozwój miasta.
Kowalski zwraca również uwagę na historyczne dziedzictwo Gdańska. Jak podkreśla, wielu mieszkańców chciałoby, aby wizerunek miasta był budowany przede wszystkim wokół jego historii, kultury i tożsamości, a nie wydarzeń wywołujących spory światopoglądowe.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.