W zaledwie dwa dni po fałszywym alarmie bombowym w wejherowskim szpitalu, podejrzewany o jego wszczęcie mężczyzna, trafił do aresztu.
Sam podejrzany przyznał, że kierowała nim głupota. Zrobił to ze względu na trudne warunki życia i kłopoty osobiste. Wysyłając wiadomość chciał zwrócić na siebie uwagę. Policjanci zatrzymali go w jego domu.
Prokuratura bada sprawę fałszywego alarmu. Najprawdopodobniej 36-latek będzie musiał pokryć wszystkie koszty akcji w szpitalu oraz trafi do więzienia.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.