Pewien działkowicz palił w ognisku gałęzie i plastikowe doniczki. Przy okazji spowodował spore zadymienie na pobliskim osiedlu. Został ukarany mandatem.
— Od wielu lat w Gdańsku nie można spalać odpadów zielonych. Niektórzy jednak nadal nie respektują obowiązujących przepisów. Tak było i tym razem – informują strażnicy miejscy z Gdańska.
W poniedziałek (9 października) kwadrans po godzinie 16:00 dyżurny numeru 986 otrzymał zgłoszenie o spalaniu liści na terenie ogródków działkowych przy ul. Subisława. Zgłaszający skarżył się także, na dym, który wdzierał się do mieszkania i utrudniał oddychanie. Na miejsce pojechali gdańscy strażnicy miejscy.
— Mundurowi już z daleka wyczuli charakterystyczny zapach palonych liści oraz plastiku. Gdy weszli na teren Rodzinnych Ogródków Działkowych na jeden z działek zauważyli rozpalone ognisko, z którego wydobywał się gęsty dym. Obok niego stał starszy mężczyzna i dorzucał do ognia gałęzie i plastikowe doniczki. Podczas rozmowy ze strażnikami przyznał się, że spalał nie tylko swoje odpady, ale także gałęzie z sąsiednich działek. Nie potrafił jednak wyjaśnić dlaczego nie pozbywa się odpadów zgodnie z przepisami – piszą strażnicy.
Funkcjonariusze za spalanie śmieci ukarali mężczyznę mandatem. Po zakończeniu interwencji pomogli ugasić ognisko i zobligowali do uprzątnięcia pozostałych resztek zgodnie zasadami selektywnej zbiórki odpadów.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.