Trzymał na rękach małego chłopca i oklepywał go w okolicy pleców, potrząsał nim i słuchał, czy oddycha. Na pomoc ruszyła funkcjonariuszka po służbie, która akurat przejeżdżała w pobliżu autem.
— W drodze na pływalnię wydarzyło się coś, czego tego dnia się nie spodziewała. Jadąc swoim samochodem, zauważyła przy ul. Konstantego Bergiela w Gdańsku kobietę oraz mężczyznę, którzy byli bardzo zdenerwowani. Mężczyzna trzymał na rękach małego chłopca i oklepywał go w okolicy pleców, potrząsał nim i słuchał, czy oddycha. Sytuacja była oczywista i policjantka natychmiast zatrzymała swój samochód, podbiegła do ludzi, aby im pomóc - informuje gdańska policja.
Policjantka zadzwoniła na numer alarmowy i przez kilka minut pozostawała na linii z dyspozytorem.
— Chłopiec był siny, wiotki i nie mógł oddychać. Policjantka spokojnie przekazała rodzicom, aby udrożnili dziecku drogi oddechowe, rozluźnili ubranie i ułożyli je w odpowiedniej pozycji. Cały czas obserwowała stan chłopca i była przygotowana na podjęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej, jednak w pewnym momencie dziecko zaczęło oddychać - dodają gdańscy policjanci.
Po chwili na miejsce dotarła karetka, a chłopcem zajęli się ratownicy.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.