W sobotni wieczór (21 sierpnia) w Redzie główną gwiazdą był Mrozu. Ponadto na scenie wystąpił zespół MITRA. Publiczność bawiła się w rytm popu, soulu i folk-rocka.
Impreza rozpoczęła się już o godzinie 12:00, gdzie na boisku MOSiR w Redzie odbywał się festiwal dmuchańców. Następnie o godzinie 19:00 pojawiła się nie lada gratka dla melomanów. Na scenę wkroczył folkowo-rockowy zespół MITRA. Muzycy wykonali autorskie utwory oraz covery.
— Czy koncert był udany, to należy się spytać publiczności. My uważamy, że było całkiem nieźle. MITRA się rozwija, odkrywamy nowe drogi muzyczne. Chcemy robić to, co robimy do tej pory. Chcemy być zintegrowani z ludźmi i spełniać się muzycznie i jednocześnie się bawić – mówi Arkadiusz Kasiński, wokalista grupy.
Gwiazda wieczoru – Mrozu – wystąpił o godzinie 21:00. Nie zabrakło takich przebojów jak „Nie mamy nic do stracenia”, „Jak nie my to kto” czy „Złoto”.
[galeria]
Fotograficzna relacja z wydarzenia znajduje się tutaj.
Redzka publiczność tańczyła i śpiewała razem z artystą. To jedna z pierwszych imprez po pandemii w mieście.
— Wreszcie obudziliśmy się po pandemicznym letargu. Po dwóch latach jesteśmy w plenerze. Gramy, koncertujemy i bawimy się świetnie – zwraca uwagę Tomasz Wiśniewski, dyrektor Fabryki Kultury w Redzie.
Mrozu po raz drugi wystąpił w Redzie. Pierwszy raz pojawił się w 2015 roku podczas Światowego Zjazdu Kaszubów.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.