28.08.2020 17:45 13 rp/TTM
Mimo, że na ten czas czekało wielu nie tylko uczniów, rodziców, ale także nauczycieli, sytuacja związana z powrotem najmłodszych do szkół wciąż rodzi wiele pytań. Pozostał tydzień do pierwszego dzwonka, a ten w niektórych przypadkach nie wybrzmi tylko w szkole, a czasem w domach uczniów.
Po intensywnych rozmowach w starostowie powiatowym w Wejherowie, najpierw z przedstawicielami instytucji zajmującymi się bezpieczeństwem publicznym, a następnie z dyrektorami szkół i placówek powiatowych, koncepcja nauczania nieco się zmieniła. Od drugiego września, nie biedzie nauczania hybrydowego jak zapowiadano. Choć starostwo nie wyklucza podjęcia takich działań, jeżeli sytuacja związana z pandemią się pogorszy.
– Trudno wyrokować, czy staniemy się żółtym powiatem. Nie ma jednak na dziś przesłanki epidemiologicznej, która by obligowała nas do zawieszania zajęć w szkołach. Planujemy inne formy organizacji, ale rozpoczynamy z maksymalnym rozproszeniem zajęć – zaznacza Gabriela Lisius, starosta wejherowski.
Te mogą odbywać nawet w soboty. Każdy dyrektor będzie to jednak planował indywidualnie.
– Jesteśmy przygotowani na rożne scenariusze zajęć. Na ten moment rozpoczynamy zajęcia wprowadzając reżim sanitarny – dodaje starosta.
Zatem 1 września uczniowie szkół ponadpodstawowych udadzą się do szkół i wtedy też usłyszą tym, jak będzie dokładnie wyglądał ich rozkład zajęć.
Przed ogromnymi wyzwaniami stoją obecnie zarówno dyrektorzy szkół, jak i zarządzające nimi samorządy, które muszą wspólnie zadecydować o organizacji swojej pracy tak, aby zapewnić jak największe bezpieczeństwo uczniów i pracowników.
Przypomnijmy, decyzją Ministerstwa Edukacji 1 września rozpocznie się rok szkolny. Tego dnia w samym Wejherowie swoją naukę rozpocznie prawie 6 tysięcy uczniów.
– Staramy się w miarę możliwości spełnić wszystkie wymagania inspektora sanitarnego, nie wszystko jest oczywiście realne – tłumaczy Krzysztof Sapieha, kierownik Referatu Oświaty i Spraw Społecznych UG Wejherowo. – Średnie klasy w gminie Wejherowo mają około 20 uczniów. Choć zdarzają się klasy liczniejsze, gdzie dyrektorzy będą mieli większy kłopot.
Każda szkoła przygotowuje specjalne regulaminy i procedury na wypadek wystąpienia koronawiarusa. Rodzicie muszą się liczyć z tym, że będą mieli ograniczony dostęp do budynku. W każdej szkole może to jednak wyglądać nieco inaczej. Dzieci w miarę możliwości będą korzystały z kilku wejść, którymi nie będą mogli wchodzić rodzice i osoby postronne. Nie zabraknie także środków do dezynfekcji.
– Przy nauczaniu zdalnym mamy już doświadczenie, jest wiele pomysłów. Jednym z nich są kamery w klasach, tak aby dzieci, które są nieobce, mogły przez internet uczestniczyć w zajęciach – dodaje Sapiecha.

Fot. Archiwum TTM
Na razie jednak od 1 września wszyscy uczniowie szkół podstawowych mają stawić się do swoich placówek i rozpocząć naukę w klasycznej już formie. Duże zmiany, i to już od początku roku szkolnego, czekają jednak uczniów szkół ponadpodstawowych. Powiat wejherowski zdecydował się na zmianę sposobu nauczania
– Musimy być przygotowani na każdą ewentualność – zaznacza Gabriela Lisius, starosta wejherowski. – Przygotowujemy się do nauczania hybrydowego. Zajęcia mogą być realizowane rotacyjnie tydzień na tydzień. Część z zajęć może być prowadzona zdalnie, a część w szkole.
Szczegółowe informacje mają pojawić się jeszcze przed pierwszym dzwonkiem. Jak długo taki system będzie funkcjonować? Jak podaje starosta, może się okazać, że za pewien czas będziemy powiatem „żółtym” i trzeba będzie sytuację na nowo analizować.