19.08.2020 16:30 10 raz
Po raz kolejny w ciągu jednego tygodnia doszło do bulwersującej sytuacji na terenie powiatu wejherowskiego. Tym razem mała dziewczynka bez opieki chodziła ulicami Wejherowa. Na szczęście w porę zainterweniowała dorosła osoba. Wcześniej do podobnej sytuacji doszło w Redzie.
W poniedziałek (17 sierpnia) około godziny 10:45 mieszkanka Redy przyprowadziła do strażników miejskich z Wejherowa czteroletnią dziewczynkę. Zdezorientowane i zagubione dziecko chodziło po ulicy Puckiej.
— Dziewczynka była przestraszona i zamknięta w sobie. Po półgodzinnej rozmowie, powiązanej z zabawianiem dziecka oraz w obliczu braku zawiadomienia o jej zaginięciu, tymczasowa opiekunka wraz z pracownicą administracyjną straży oraz funkcjonariuszem, wyszli w miasto. W pewnym momencie dziewczynka wskazała jedną z bram wejściowych na podwórko, gdzie prawdopodobnie mieszka – relacjonuje Zenon Hinca, komendant Straży Miejskiej w Wejherowie.
Tam też udał się jeden ze strażników. W domu zastał matkę dziecka.
— Kobieta nie potrafiła racjonalnie wytłumaczyć, w jakich okolicznościach dziecko wyszło z domu. Bytnością dziecka w mieście nie była też specjalnie zszokowana. Teraz w sprawie trwają czynności wyjaśniające. Sytuację rodzinną zbadają również powiadomione przez straż miejską służby opieki społecznej – dodał szef wejherowskich strażników miejskich.
To kolejny w ostatnich dniach przypadek, kiedy po ulicy na terenie powiatu błąkało się małe dziecko. 12 sierpnia rankiem ulicami Redy chodził pięcioletni chłopiec z kluczami do domu i samochodu. Szukał babci. Policjanci ustalili tożsamość chłopca i miejsce zamieszkania. Kiedy dotarli z dzieckiem do jego domu, drzwi do mieszkania były zamknięte na klucz, a matka pięciolatka spała i nie miała pojęcia, że syn wyszedł z domu. Kobieta była trzeźwa. Więcej na ten temat pisaliśmy w tym artykule.