18.08.2020 18:15 18 rp/SM Wejherowo
Tym razem nie było bezpośredniego wezwania strażników, gdyż ci sami zauważyli na kamerach monitoringu mężczyznę, który leży na placu Wejhera i najprawdopodobniej potrzebuje pomocy. Przy próbie opatrzenia jego rany okazało się, że doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Rozpoczęła się walka z czasem.
W poniedziałek (17 sierpnia) dyżurny straży miejskiej jak co dzień obserwował kamery miejskiego monitoringu. Jego wzrok przykuł widok mężczyzny, który leży na bruku wejherowskiego rynku. Na miejsce wezwał patrol zmotoryzowany, którego obsadę w tym dniu stanowiło dwóch ratowników kwalifikowanej pierwszej pomocy. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zastali tam leżącego z rozbitą głową starszego mężczyznę.
– Na kości potylicznej miał widoczną krwawiącą ranę, której nabawił się prawdopodobnie w wyniku przewrócenia. W czasie próby opatrzenia rany głowy u poszkodowanego doszło do nagłego zatrzymania krążenia – wspomina Zenon Hinca, komendant Straży Miejskiej w Wejherowie.
Od tego momentu, każda sekunda była ważna. Strażnicy miejscy zaczęli ratować życie mężczyzny. Po kilku minutach okazało się, że przywrócono czynności życiowe. W tym momencie na miejsce przybył również Zespół Ratownictwa Medycznego.
– Po przejęciu mężczyzny przez ratowników, strażnicy miejscy nadal współpracowali z załogą karetki, udzielając między innymi pomocy przy ponownej reanimacji. Poszkodowany zabrany został do szpitala – dodaje komendant.
Obecnie życiu ratowanego nie zagraża niebezpieczeństwo, a to dzięki szybkiej reakcji dyżurnego i strażników miejskich.
Warto dodać, że w wejherowskiej straży miejskiej ośmiu funkcjonariuszy posiada przeszkolenie ratownika kwalifikowanej pierwszej pomocy. Na wyposażeniu radiowozu interwencyjnego mundurowi posiadają defibrylator oraz specjalistyczną torbę medyczną oraz butle tlenem. Od 2 marca 2020 roku wejherowska straż miejska jako jedna z trzech w Polsce, działa w krajowym systemie jednostek współpracujących z Państwowym Ratownictwem Medycznym.