19.07.2020 19:55 2 NW
Po raz czwarty w Pucku uczczono pamięć ks. Jana Kaczkowskiego z okazji jego urodzin. Wyjątkową postać, jaką był ksiądz Jan wspominali, przy muzyce granej przez Polską Filharmonię Kameralną Sopot, m.in. mieszkańcy Pucka, jego odwiedzający oraz Puckie Hospicjum.
Cztery lata temu pożegnaliśmy ks. Jana Kaczkowskiego – niezwykle ważną postać dla naszego regionu. Dokładnie dziś, w niedzielę 19 lipca ksiądz obchodziłby swoje czterdzieste trzecie urodziny. Z tej okazji na Starym Runku w Pucku odbył się koncert Polskiej Filharmonii Kameralnej – grupy, która przez ks. Kaczkowskiego była niezmiernie lubiana.
– Dzisiejszy koncert złożony jest z samych walców. Mają one najróżniejsze odcienie – są szybkie, wolne, wesołe jak i smutne – dzięki temu trafiają do wielu osób. Mam nadzieję, że spodobają się wszystkim przybyłym słuchaczom oraz księdzu Kaczkowskiemu – mówił przed koncertem Wojciech Rajski, dyrektor PFKS.

Fot. Róża Perszon

Fot. Róża Perszon
Ksiądz Jan był wspaniałym człowiekiem, a jego sylwetki nie trzeba już chyba nikomu przedstawiać. Z ogromnym dystansem podchodził do świata, siebie samego, jak i swojej choroby, czemu dawał wyraz m.in. w swoich książkach. Roztaczał wokół siebie aurę, dzięki której lgnęła do niego młodzież.

Fot. Róża Perszon

Fot. Róża Perszon
Niedzielne wydarzenie muzyczne stało się już tradycją w Pucku. I po raz kolejny pozwoliło wspomnieć księdza w wyjątkowy sposób, przy akompaniamencie jego ukochanej grupy muzycznej.
– Byliśmy bardzo związani z księdzem i z wielką przyjemnością przyjeżdżamy do Pucka. Ksiądz Jan prosił zawsze, żeby patrzeć z optymizmem na życie, dlatego dla nas dzisiejsze wydarzenie jest piękne i bardzo się cieszymy, że możemy tu dziś zagrać – mówił Wojciech Rajski.

Fot. Róża Perszon

Fot. Róża Perszon
Tego dnia pamiątkowemu koncertowi towarzyszyła piękna pogoda, która na pucki rynek zwabiła wiele osób. Trudny czas związany z pandemią narzucał pewne ograniczenia i obostrzenia. Co za tym idzie, konieczne było postawienie dużo większej sceny, niż dotychczas – tak, aby muzycy mogli zachować bezpieczny dystans między sobą. Ponadto, wchodząc na teren koncertowy trzeba było wypełnić specjalne oświadczenie, że jest się zdrowym.

Fot. Róża Perszon

Fot. Róża Perszon