Całe życie ciężko pracowała i zajmowała się dziećmi. Przeżyła dwie wojny światowe, więc jak sama mówi, niczego się już nie boi. Maria Dampc z Bolszewa skończyła 102 lata i nie wyobraża sobie dnia bez... tabliczki czekolady.
Z okazji tak wyjątkowego jubileuszu mszę św. w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Bolszewie odprawił ks. proboszcz Jerzy Mykała. Przedtem z bukietem kwiatów, prezentem i listem gratulacyjnym odwiedził Panią Marię wójt gminy Wejherowo Henryk Skwarło. Życzeniom „200 lat!” nie było w ciągu tych dni końca. Jak mówi jej najmłodszy syn Zygmunt Dampc, który obecnie zajmuje się Panią Marią, jubilatka na nic się nie uskarża. Nie musi brać żadnych lekarstw i rzadko odwiedza lekarza. Ma świetny apetyt.
Maria Dampc z d. Hewelt urodziła się 31 lipca 1909 r. w Bolszewie. Wychowywała się razem z dziewięciorgiem rodzeństwa. Wyszła za mąż za nauczyciela Ignacego Dampca i sama zajmowała się dziećmi, a potem wnukami. W Bolszewie mieszkała do 1937 roku. Na czas wojny przeprowadziła się wraz z rodziną do Gniewu, a w 1957 r. przeniosła się do Gościcina. Obecnie ponownie mieszka w Bolszewie. Doczekała się sześciorga dzieci, trzynaściorga wnucząt i dwudziestu jeden prawnucząt. Przyłączamy się do życzeń.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.