05.09.2013 12:05 0

Armwrestling: Dwa złote medale dla Polski

Fot. Armpower.net

Emocjonujące walki, znakomita atmosfera, oprawa godna największych imprez sportowych, świetna promocja Polski i przede wszystkim pierwsze medale dla polskich siłaczy – tak w skrócie można podsumować pierwszy dzień XXXV Mistrzostw Świata w Armwrestlingu (siłowanie na ręce), które odbywają się w Gdyni.

ZOBACZ ZDJĘCIA

To zdecydowanie największa impreza w światowej historii armwrestlingu. Do Gdyni przyjechało ponad 1200 zawodników i zawodniczek z 49 krajów, którzy jak zahipnotyzowani oglądali podczas ceremonii otwarcia film Tomasza Bagińskiego „Animowana historia Polski”. Przekrojowa podróż przez historię polskiego narodu okazała się znakomitą promocją Polski. Wielu zawodników, zarówno tych z krajów dalekich, jak Brazylia, Nowa Zelandia, USA, ale też z krajów byłego ZSRR, podkreślało, że nie zdawało sobie sprawy, że historia Polski była tak burzliwa, a Polacy to tak bohaterski i waleczny naród.

O tym, że Polacy są waleczni przekonaliśmy się w trakcie rywalizacji. Pierwszego dnia w hali Gdynia toczyły się pojedynki na lewą rękę w kategoriach juniorskich, niepełnosprawnych oraz masters (powyżej 40, 50 i 60 lat). Wielkich emocji i wzruszeń dostarczył kibicom biało – czerwonych Maciej Gralak. Niepełnosprawny zawodnik klubu Arm Fanatic Sport Grudziądz miał bardzo ciężką drogę do finału. Dotarł do niego z jedną porażką na koncie, a jego rywalem był Seven Gokhan z Turcji, zawodnik utytułowany, z którym Maciej mierzył się już wielokrotnie.

  • Zazwyczaj z nim przegrywałem, ale dzisiaj powiedziałem sobie, że w Polsce, w moim domu nie mogę przegrać. Postawię wszystko na jedną kartę, idę po złoto – bojowo zapowiadał zawodnik z Grudziądza przed walką finałową.

Zadanie miał o tyle trudne, że musiał wygrać dwie walki, aby zdobyć złoto, gdyż jego przeciwnik dotarł do finału z kompletem zwycięstw. Maciej Gralak wyciągnął wnioski z poprzednich porażek i szybko przyciągnął rękę przeciwnika do siebie ograniczając mu możliwość wykorzystania największych atutów, czyli niezwykle silnych palców. Po 40 sekundach, co w armwrestlingu jest bardzo długim czasem, dłon Turka dotknęła w końcu poduszki i było wiadomo, że o tytule mistrza świata zadecyduje drugi pojedynek.

Maciej wyszedł do niego niezwykle skoncentrowany, sędziowie mieli nawet problem z ustawieniem polskiego zawodnika i ukarali go ostrzeżeniem za niedostosowanie się do ich poleceń. Nie zdeprymowało to polskiego siłacza, który ponownie zaskoczył rywala szybkim startem. W tej walce było widoczne całe piękno armwrestlingu – doskonały atak Polaka, rozpaczliwa obrona rywala, próba odzyskania pozycji i kontratak powstrzymany przez Macieja Gralaka i w końcu stopniowe „wykańczanie” rywala. Wszystko trwało prawie minutę. Polak mistrzem świata! On sam długo nie mógł w to uwierzyć i jeszcze długo dochodził do siebie po tym sukcesie.

  • Medal ten dedykuję mojemu ojcu, który wspiera mnie na każdym kroku i codziennie przez cztery godziny trenuje ze mną. To dla mnie życiowy sukces i dowód na to, że nawet niepełnosprawny człowiek może realizować się w życiu, podążać za marzeniami i je spełniać. Trudno opisać słowami, co teraz czuję. Dziękuję też kibicom, całej polskiej reprezentacji, czułem ich wsparcie, oni mnie ponieśli do tego heroicznego wysiłku – mówił po finałowej walce Maciej Gralak, którego największym sukcesem do tej pory było mistrzostwo Europy.

Śladem młodszego kolegi poszedł Wiesław Podgórski startujacy w kategorii senior grand masters (powyżej 60 lat) do 75 kg. Polak, reprezentujący na co dzień klub Pyton Warszawa, przez eliminacje przebrnął jak burza i w finale spotkał się z Rosjaninem Victorem Zajcewem. Rosjanin zaskoczył Polaka znakomitą kontrą i do wyłonienia mistrza świata potrzebny był dodatkowy pojedynek. Podgórski świetnie go zaczął i gdy już był bliski wygranej rywal oderwał łokieć od stołu. Sędziowie orzekli faul Rosjanina i zarządzili restart walki. W powtórce sytuacja się powtórzyła, drugi faul Zajcewa oznaczał, że to Polak podniósł ręce w geście triumfu.

Świetnie spisali się również inni Polacy. Sonia Turzyniecka, niepełnosprawna siłaczka z klubu MCKiS Tytan Jaworzno, ma już 60 lat, ale siły może jej pozazdrościć niejeden młodszy mężczyzna. Polka walczyła znakomicie i zdobyła w Gdyni srebrny medal. To kolejny sukces sympatycznej zawodniczki. Ma ona już na swoim koncie dwa brązowe medale mistrzostw Europy oraz mistrzostwo Polski. Warto zaznaczyć, że Pani Sonia siłę ma zapisaną w genach. Jej syn Krzysztof Wierzbicki to wielokrotny mistrz Polski i zdobywca Pucharu Świata w trójboju siłowym.

Srebro zdobyła także Ewa Łącka z klubu Złoty Orzeł Choszczno w kategorii masters (+ 40 lat) powyżej 80 kg. Sukces tym większy, że był to pierwszy międzynarodowy start tej zawodniczki. Armwrestling trenuje od trzech, a do uprawiania tego sportu zachęcił ją zięć. Warto dodać, że siłowanie na ręce trenowali także syn i córka Ewy Łąckiej.

To nie koniec medalowych żniw Polaków. Brązowe medale zawisły na szyjach Konstantego Królika (senior grand masters + 100 kg) z klubu Armfight Piaseczno oraz Andrzeja Hymera (senior grand masters 90 kg) z klubu Złoty Tur Gdynia.

  • Wrażenia niesamowite. Pierwszy dzień i mamy już 6 medali. To dowód na to, że Polska staje się znaczącą siłą w światowym armwrestlingu. Praca u podstaw, którą zaczęliśmy niewiele ponad 10 lata temu zaczyna przynosić efekty. Mamy coraz więcej sukcesów, również na polu organizacyjnym. Przyznanie nam organizacji tak dużej i prestiżowej imprezy to dowód uznania świata armwrestlingu dla tego co robimy. Cieszę się, że zdajemy ten egzamin. Zapraszam wszystkich do hali Gdynia, aby na żywo oglądać niezwykle emocjonujące walki – mówi Igor Mazurenko, prezydent Polskiej Federacji Armwrestlingu i wiceprezydent Europejskiej Federacji Armwrestlingu.

W pierwszym dniu mistrzostw swoją dominację zaznaczyli armwrestlerzy z Rosji, którzy zdobyli w Gdyni 16 medali, w tym 4 złote. Zmagania ludzi o najsilniejszych rękach na świecie potrwają do soboty.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...