Mężczyzna, który w piątkowy (20 marca) wieczór został zatrzymany w Makowie Podhalańskim (pow. suski), to 24-latek z Rumi. Tę informację potwierdzili policjanci z Podhala i z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Najprawdopodobniej to ta sama osoba, która dzień wczoraj sterroryzowała maczetą pasażerów pociągu SKM i została zatrzymana przez policjantów z wejherowskiej komendy, choć tego akurat nie potwierdzają oficjalnie mundurowi.
Przypomnijmy – w ubiegły czwartek (19 marca) informowaliśmy o zatrzymaniu 24-latka, który groził śmiercią pasażerom SKM w Rumi. Miał też zniszczyć szyby w pociągu. Do wydarzeń doszło po godzinie 17:00.
– Zdecydowane działania policji pozwoliły na natychmiastowe zatrzymanie mężczyzny. Ten jednak cały czas był silnie pobudzony. Możemy przypuszczać, że był pod wpływem silnych substancji odurzających – to jednak musi potwierdzić lekarz – poinformowała wówczas asp. sztab. Anetta Potrykus. O sprawie pisaliśmy w tym artykule.
To jednak nie wszystko. Okazało się, że istniało podejrzenie, iż mężczyzna może mieć objawy koronawirusa. Trafił więc do szpitala zakaźnego w Gdańsku, skąd uciekł w piątkowy (20 marca) poranek. To sprawiło, że służby w całym kraju zostały postawione w stan podwyższonej gotowości.
– Rysopis mężczyzny i informacje na jego temat przesłano do wszystkich jednostek w Polsce. Rysopis mężczyzny otrzymali również kierowcy komunikacji miejskiej. Policjanci z Gdańska na bieżąco wymieniali informacje z policjantami z Wejherowa, którzy ustalili, że mieszkaniec ich powiatu najprawdopodobniej samochodem może przemieszczać się w kierunku Zakopanego – podają funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
Obecnie wiadomo, że 24-latek przemieszczał się na południe Polski taksówką. Jak udało się nam ustalić, kierowca taksówki nie znał mężczyzny – widział go po raz pierwszy i potraktował jak normalnego pasażera.
– Samochód ten został zauważony na drodze krajowej w Makowie Podhalańskim i od razu został zatrzymany przez suską drogówkę. Następnie policjanci z makowskiego komisariatu, ubrani w odpowiednie kombinezony ochronne, zatrzymali pasażera taksówki. Przy czym obok niego, na tylnym siedzeniu samochodu, ujawnili i zabezpieczyli maczetę – informuje asp. sztab. Wojciech Copija, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej.
Nie wiadomo, czy było to narzędzie, którym mężczyzna groził pasażerom pociągu w Rumi. Wejherowska policja nie potwierdziła też, że chodzi o tę samą osobę, choć można mieć niemal pewność, że raczej tak właśnie jest.
Ostatecznie 24-latek został odwieziony do komendy powiatowej w Limanowej, gdzie znajduje się specjalne pomieszczenie, które umożliwia odizolowanie osób z podejrzeniem zarażenia koronawirusem. Jak udało się nam nieoficjalnie ustalić, mężczyzna nie był chory. Nie zwalnia go jednak to z odpowiedzialności karnej. Niewykluczone, że mieszkaniec Rumi usłyszy zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Jest to przestępstwo, za które grozi osiem lat więzienia. Za złamanie nakazu kwarantanny, zgodnie z przyjętymi niedawno przepisami, grozi też kara 30 tysięcy złotych. Inna sprawa, że nie wiadomo, czy mężczyzna był poczytalny. Jeśli się okaże, że miał zniesioną poczytalność, może uniknąć kary.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.