Przemek to młody, 25-letni mężczyzna, pełen energii, entuzjazmu, serdeczności i niosący pomoc potrzebującym. Teraz sam jej potrzebuje, a rodzina i najbliżsi stają na głowie, żeby go ratować. Przeszkodą są pieniądze, których wciąż brakuje.
„Tego dnia Przemek wrócił do domu po treningu sztuk walki, opowiadając, że w trakcie sparingu otrzymał cios w nos i zakręciło mu się w głowie. Nagle zrobiło mu się słabo, pobiegł do łazienki, gdzie wymiotował i stracił przytomność” – tak rozpoczął się (13 lutego) koszmar rodziny Przemka, który trwa do dziś.
Przemek natychmiast trafił na stół operacyjny. Obrzęk mózgu był tak duży, że lekarze zdecydowali się wyciąć kawałek czaszki i wprowadzić go w śpiączkę farmakologiczną.
– Przemek jest taką duszą wojownika, która cały czas walczy, wiedziałam, że nas nie zostawi – komentuje siostra Przemka.
Pod koniec lutego lekarze zdecydowali odstawić leki, które utrzymywały Przemka w śpiączce farmakologicznej. Zaczął reagować na bodźce i samodzielnie oddychać bez pomocy respiratora. Wszystko jakby szło do przodu, ale, jak podkreśla rodzina chłopaka, to tylko kropelka w morzu jego potrzeb. Ośrodki, które są w stanie pomóc Przemkowi, są, niestety, bardzo drogie; koszt waha się między 15 a 20 tysięcy złotych miesięcznie. Jest to ogromna suma, która przerasta możliwości najbliższych Przemka, ale może pozwolić walecznemu mieszkańcowi Bolszewa na szybki powrót do zdrowia.
Można pomóc, wpłacając pieniądze za pośrednictwem strony Zrzutka.pl.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.