Powroty do korzeni naszej kultury nie są niczym nowym. Takie działania podejmowali artyści na przestrzeni różnych epok, zwracając się od czasu do czasu ku ludyczność i ludowości. Wydana w 2018 roku płyta formacji ROD pn. „Lelum Polelum” jest dowodem, że można stworzyć świeże, współczesne bity, z zachowaniem poszanowania dla pradawnych źródeł.
Banałem byłoby stwierdzenie, że „Lelum Polelum” to liryczno-muzyczna opowieść o Małej Ojczyźnie. Owszem, istotne jest to, że formacja, która działa od sześciu lat, jest związana z Wejherowem i szerzej – z Kaszubami. Jednak Kaszubszczyzna jest w tej narracji częścią prasłowiańszczyzny, czyli tej spuścizny, która wyróżnia nas na tle reszty całego świata. Jest też fragmentem tożsamości twórców.
Jest w naszym postrzeganiu postrzeganiu pradawnych dziejów i siermiężność, i niezrozumienie. Tytułowe „Lelum Polelum”… Jest i zbiorowa podświadomość, które nie sposób się wyprzeć. A dawne pogaństwo, naturalny stan Słowian, jest formą piękna, choć nie do końca odkrytego i akceptowanego. W utworze „Siedzi w nas pogaństwo” jest ono przyrównane do „piękna w podstarzałej kobiecie”. Nie trzeba go poszukiwać – wystarczy je dostrzec. Brzmi banalnie? Być może tak. Ale można przypuszczać, że to celowy zabieg, który jest zresztą motywem przewodnim całej płyty. ROD z premedytacją odchodzi od patetycznych ujęć tego tematu. To forma neoludowości, którą łatwo zaakceptować. I do której chce się wracać.
Jeśli chodzi o warstwę muzyczną, dynamika płyty nie jest monotematyczna, choć czasami bywa nieco drapieżna, ekspansywna. To zdecydowanie odróżnia ROD od innych formacji w szerokim nurcie folk czy elektrofolk. Rytmy nie nużą. Aranżacja, w której pobrzmiewają piszczałki czy lira smyczkowa w towarzystwie syntezatorów i współczesnych bitów, w rytmice drum’n’bassowej, stanowczo nie usypia. To właśnie za jej sprawą formacji udało się odejść od sztampowego postrzegania folku, gdzie ludowość i ludyczność bywa niestrawna, przytłaczająca i nazbyt zakurzona, by można było zaczerpnąć jej pełną piersią.
[youtube]Iu16QatW_p0[/youtube]
Nawiązania do współczesności nie są jednak niczym szczególnym na tym krążku, jak maszty przekaźnikowe GSM nieopodal prasłowiańskich kamiennych kręgów. Przykładem mogą być utwory „O nas” czy „Pępowina”. Można w nich wyczytać pytania o kondycję współczesności, a mówiąc patetycznie – człowieka współczesnego, który jest zagubiony w świecie kontrastowych zestawień. Wrażliwość i wyobraźnia nie zawsze chcą wejść w syntezę z szarym realizmem, codzienną pogonią ze materią.
„Lelum Polelum” to także opowieść o człowieku stłamszonym, wbrew jego naturze. Tak można odczytać przesłanie utworu „Zjednoczone stany zniewolenia”.
Żadna religia czy koncepcja istnienia
Nie sprowadzi natury do stanu zniewolenia
Prawda jest prosta – i ty ją w sobie masz
– to my potrzebujemy Ziemi, a nie ona nas
[youtube]BxousggPtTA[/youtube]
Synonimem współczesności bywa zniewolenie. Człowiek usiłuje okiełznać i zniewolić naturę, będąc jej integralną częścią. Zarazem sam czuje się zniewolony. Odczuwamy osaczenie monotonią dnia powszedniego, konwenansami; niekiedy nasza wyobraźnia jest brutalnie sprowadzona na ziemię poprzez religię czy system społeczno-ekonomiczny, w jakim musimy funkcjonować. Jednocześnie wydaje się nam, że możemy przeciwstawić się naszej naturze ludzkiej. To jednak iluzja. Może zatem żyjemy w świecie złudzeń? Odgrywamy rolę pionków w większej rozgrywce? Może, jak jak pradawni Słowianie, powinniśmy nabrać więcej pokory wobec Niepoznanej Siły?
Trochę o minusach płyty, choć może to raczej subiektywne odczucia… Można by się zastanowić, czy w kontekst całości wpisuje się anglojęzyczny utwór „Save your roots”. Muzycznie – na pewno tak; tematycznie również. Trzeba jednak powiedzieć, że nie przydaje jej wybitnej wartości. W czasach, gdy angielski jest kojarzony bardziej z serwisem YouTube niż z językiem Szekspira, można mieć wątpliwości. Nieco mniej wadzi utwór „Niklot”, zaśpiewany po niemiecku.
Być może wokal Mieszka Weltrowskiego byłby bardziej przejmujący, gdyby mniej przepuszczano go przez elektroniczne liry i komputerowe czary. Jest mocny sam w sobie. W utworze „Ściany” ujmuje właśnie autentyzmem, a przekaz staje się jeszcze mocniejszy, podobnie jak samotność podmiotu lirycznego.
Podsumowując, „Lelum Polelum” to udany i niebanalny projekt muzyczny, na który na pewno warto zwrócić uwagę. Z płyty emanuje dojrzałość, jakiej mogliby pozazdrościć twórcom z Kaszub artyści o znacznie większym dorobku. Wielowymiarowość tego albumu sprawia, że może być odtwarzany w różnych okolicznościach, przez ogromne spektrum odbiorców. A możliwości interpretacyjne są ograniczone jedynie wyobraźnią słuchaczy. Choć ta, jak wiadomo, nie zna ograniczeń…
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: [email protected] Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.