02.06.2021 15:30 7 PM/TTM
Żołnierz pełniący służbę przy mobilnym punkcie wymazowym w Wejherowie zauważył podejrzanie poruszający się bus – natychmiast zareagował i zabrał kierowcy kluczyki. Okazało się, że kierowca, który przyjechał na badanie był kompletnie pijany.
Do zdarzenia doszło we wtorek (1 czerwca) około godziny 15 na parkingu przy wejherowskim szpitalu, a dokładnie przy mobilnym punkcie badań w kierunku SARS-CoV-2.
— Zatrzymałem podejrzanie poruszający się bus, który zmierzał w kierunku punktu. Po otwarciu drzwi przez kierowcę, od razu można było wyczuć że jest nietrzeźwy. Zabrałem mu kluczyki i wezwałem patrol policji. Został zakuty w kajdanki i zabrany – relacjonuje Tomasz Mielewczyk, żołnierz 43 Batalionu Saperów w Rozewiu.
Policjanci sprawdzili trzeźwość tego kierowcy - okazało się, że ma aż 3 promile alkoholu w organizmie.
— Będzie odpowiadał za przestępstwo kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara pozbawianie wolności nawet do lat dwóch – mówi dla Twojej Telewizji Morskiej asp. sztab. Anetta Potrykus oficer prasowy z wejherowskiej komendy.
Niebezpieczna sytuacja przy punkcie pobrań miała miejsce również w lutym. Młody kierowca, który miesiąc wcześniej spowodował wypadek brawurowo poruszał się po parkingu – okazało się, że nie ma prawa jazdy, a samochód nie jest zarejestrowany – otrzymał mandat.
Fot. Marek Trybański/TTM