16.02.2021 10:35 6 raz/UM Choczewo
Lista jest długa: szmaty, nawilżacze, chusteczki, żyletki, pieluchy, gruz... To wszystko trafia do kanalizacji w gminie Choczewo. Na tym nie koniec, podobno - jak głosić ma wiejska legenda - w rurach można było odnaleźć nawet... łeb świni...
Podana w biuletynie samorządowym gminy Choczewo lista odpadków, które lądują - a nie powinny - w kanalizacji jest długa. Jak napisali urzędnicy, „wiejska legenda głosi nawet o... łbie świni". Okazuje się, że mieszkańcy do sieci kanalizacyjnej potrafią wrzucić najdziwniejsze rzeczy. Nie zdają sobie sprawy z tego, że tak czyniąc, narażają prawników Gminnego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Choczewie na niebezpieczeństwo.
— Każdorazowo pracownik ma styczność z tym wszystkim, co płynie rurą kanalizacyjną od mieszkańców aż do przepompowni i dalej do oczyszczalni ścieków. Na tym etapie pracownik narażony jest na ogromne niebezpieczeństwo, gdyż nikt nie wie, co i od kogo płynie rurą - opisują przedstawiciele załogi GZGK w Choczewie.
I przypominają, że pracownicy zakładu komunalnego to tacy sami ludzie jak inni.
— Czy naprawdę chcemy, aby ich praca, która i tak jest ciężka i często niebezpieczna była jeszcze cięższa? Jeszcze bardziej niebezpieczna? - pytają przedstawiciele gminy.
I apelują, by nie spuszczać bezmyślnie w toalecie wszystkiego, co się tylko w niej zmieści...