23.12.2020 14:30 0 raz

Czy radny okradł starszą panią? Jest zgłoszenie do prokuratury

Zdjęcie ilustracyjne, źródło: pixabay.com

Starsza, schorowana mieszkanka Wejherowa poprosiła przyjaciela o pomoc. Nieopatrznie dała mu dostęp do konta bankowego. Niedługo potem ów mężczyzna bez jej wiedzy pobrał z niego znaczną kwotę pieniędzy. Okazało się, że to radny rady miejskiej w Wejherowie. Kontrowersyjną sprawą zainteresował się inny radny i powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

Był listopad 2019 roku. Pani Maria[Imię zostało zmienione], dzisiaj 82-letnia mieszkanka Wejherowa, musiała wyjechać do sanatorium. Samotna kobieta obawiała się zostawić mieszkanie bez opieki, tym bardziej, że jej papużka wymagała karmienia. Poprosiła więc o pomoc w doglądaniu lokum wieloletniego przyjaciela, Piotra. Przed wyjazdem, z obawy przed złodziejami, przekazała także na przechowanie szkatułkę z biżuterią oraz m.in. 10 tysiącami złotych w gotówce.

Schorowana wejherowianka czuła się na tyle źle, że obawiała się, że nie wróci do domu. Upoważniła więc pana Piotra do korzystania z jej konta bankowego. Jak powiedziała w rozmowie z portalem nadmorski24.pl, zrobiła to na wypadek śmierci, żeby jej przyjaciel miał za co zorganizować ewentualny pochówek.

Na szczęście pani Maria wróciła do Wejherowa. Kiedy poprosiła mężczyznę o zwrot cennej szkatułki, okazało się, że zniknęła…

Mówił, że nic nie wie o skrzynce, ale zwrócił mi gotówkę — wspomina kobieta.

Co ciekawe, wedle relacji wejherowianki - kilka dni później - otrzymała wyciąg z banku, z którego wynikało, iż pan Piotr dwukrotnie wyciągał pieniądze z jej konta. W sumie – 10 tysięcy złotych.

Wygląda na to, że aby zwrócić mi gotówkę, która była w skrzynce, wyciągnął potrzebną kwotę z mojego własnego konta! - stwierdza wejherowianka.

To historia jakich zapewne wiele. Z tym, że przyjaciel pani Marii to Piotr Reszke, radny wejherowskiej rady miejskiej.

Niestety, kobieta zaraz po tym, jak odkryła, że - jak twierdzi - została okradziona z pieniędzy i cennych przedmiotów - nie zgłosiła sprawy na policję.

Nie chciałam nikomu robić problemów, chciałam się jakoś dogadać - wyjaśnia.

I rzeczywiście, pokazuje kwity, w których wynika że Piotr Reszke spłaca "pożyczkę" po kilkaset złotych miesięcznie. A właściwie spłacał, bo przestał pod koniec tego roku. Wtedy to sytuacją zainteresował się Zbigniew Tyszko, znajomy kobiety, postanowił pomóc w odzyskaniu majątku i poinformował o sytuacji innego radnego z Wejherowa, Tomira Ponkę. Ten stwierdził, że jako radny, po zapoznaniu się z dokumentami "z których wynika, że mogło dojść do poważnego przestępstwa", nie mógł nie powiadomić o tym prokuratury. Zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa trafiło więc do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie pod koniec listopada 2020 roku.

Piotr Reszke nie zechciał rozmawiać na ten temat. Do redakcji portalu nadmorski24.pl wysłał jedynie krótkie oświadczenie:

"W związku z tym, że radny Ponka skierował sprawę do prokuratury na podstawie otrzymanego listu od Zbigniewa Tyszko, pomawia mnie o skrzywdzenie starszej pani. Oświadczam, że treści listu nie znam. Co ciekawe sama zainteresowana nie wniosła żadnych zarzutów przeciwko mnie na policję do prokuratury i sądu. Moje ustalenie z panią (...) sprzed 9 miesięcy uważam za aktualne. To, co zarzucił radny Ponka i osoby, które zanim stoją to atak na moją osobę i rodzinę, który ma mnie zdyskredytować jako radnego".


Czytaj również: